Wiadomości

Tesla znowu podniosła ceny ładowania. W Warszawie stawka dobiła do rekordowego poziomu

Published on

Tesla po raz kolejny zmieniła ceny Superchargerów w Polsce. Na warszawskiej stacji przy Alei Krakowskiej kierowca obcej marki płaci w szczycie 3,30 zł za kilowatogodzinę. Na początku września było tam o 20 groszy taniej. Rachunek za to samo ładowanie potrafi się różnić o sto złotych.

Kierowcy elektryków przeżywają cenowy rollercoaster. Amerykański producent zaktualizował cenniki na stacjach szybkiego ładowania i mocno podbił stawki w godzinach największego ruchu. Jednej odgórnej podwyżki dla całego kraju jednak nie ma, bo zamiast niej pojawił się rozrzut opłat zależny od miasta, pory dnia i marki auta.

Ceny Superchargerów zależą od miasta i pory dnia

Tesla nie ma w Polsce jednego cennika. Każdą stację wycenia osobno, dopasowuje opłatę do obciążenia oraz lokalizacji, a do tego dochodzą taryfy dynamiczne z inną stawką w dzień i inną w nocy. Liczy się też marka auta. Właściciele Tesli płacą znacznie mniej. Kierowcy pozostałych marek naładują auto na większości tych stacji, ale bez abonamentu po najwyższej stawce.

Jak podaje portal BOOP.pl, przy Alei Krakowskiej w Warszawie szczytowa stawka sięga 3,30 zł za kilowatogodzinę. Szczyt trwa tam od południa do 23:00. Właściciel Tesli albo kierowca z abonamentem zapłaci w tym samym czasie 2,10 zł. Różnica sięga 1,20 zł na każdej kilowatogodzinie, więc przy baterii o pojemności 50 kWh robi to 60 zł na jednej sesji.

Nocą jest wyraźnie taniej. Między 23:00 a 8:00 rano stawka spada do 1,80 zł dla obcych marek i 1,20 zł dla Tesli. Warszawski Supercharger przy Alei Krakowskiej ma 16 stanowisk o mocy do 250 kW.

W Załuskach ładowanie jest o sto złotych tańsze niż w stolicy

Warszawa nie wyznacza poziomu dla kraju. Wystarczy odjechać kilkadziesiąt kilometrów, żeby zobaczyć zupełnie inny świat cenowy. Kierowca Tesli płaci w Załuskach poza szczytem złotówkę za kilowatogodzinę, a w najdroższych godzinach 1,60 zł. Użytkownik innej marki wyda tam od 1,30 zł do 2,10 zł.

Przeliczenie na pieniądze robi wrażenie. Uzupełnienie 50 kWh nocą w Załuskach kosztuje 65 zł, a ta sama porcja prądu w środku dnia przy Alei Krakowskiej to już 165 zł. Sto złotych za tyle samo energii.

Tuż za stolicą plasują się Gdańsk oraz Poznań. Na stacji przy gdańskim centrum Auchan i na poznańskiej ulicy Głogowskiej kierowcy bez członkostwa płacą w szczycie równe 3 zł. Zaskakuje też Lublin, gdzie właściciel Tesli zapłaci przy centrum SKENDE Shopping od 1,10 zł do 1,70 zł.

Abonament na Superchargerach zwraca się po jednym ładowaniu

Kierowcy obcych marek nie są na te stawki skazani. W aplikacji mogą wykupić abonament za 50 zł miesięcznie albo za 450 zł na cały rok. Opłata zbija koszt do poziomu właścicieli Tesli. Przy warszawskiej różnicy wystarczy pobrać niespełna 42 kWh w szczycie, żeby wyjść na zero. Przy dwóch ładowaniach po 50 kWh w miesiącu w kieszeni zostaje 70 zł.

Przed podłączeniem kabla lepiej zerknąć na telefon. Stawka z aplikacji obowiązuje do końca sesji, nawet jeśli w międzyczasie zacznie się droższa taryfa. Jest jeszcze jeden haczyk. Nie każdy polski Supercharger stoi otworem dla aut innych producentów. Aplikacja nie pokazuje cennika między innymi w Katowicach przy Alei Murckowskiej, w Trzebownisku oraz w Lućmierzu.

Przypomnijmy, że Tesla otworzyła polskie stacje dla obcych marek w listopadzie 2025 roku. Przy Alei Krakowskiej kierowca innego auta płacił wtedy 2 zł za kilowatogodzinę w szczycie. Skok jest więc potężny.

Wrześniowa fala podwyżek objęła prawie całą sieć. Na 19 polskich lokalizacjach ceny szczytowe wzrosły w 14 przypadkach, w trzech spadły, a w dwóch nie drgnęły. Najmocniej podrożały Gdańsk i Poznań przy autostradzie A4, gdzie doszło 60 groszy.

Na tle konkurencji Tesla i tak nie wypada najgorzej. GreenWay bez abonamentu liczy 2,99 zł za kilowatogodzinę, Orlen Charge 2,69 zł, a Ionity w aplikacji 3,10 zł. Rekordowa warszawska stawka przebija jednak każdą z nich.

Click to comment

Exit mobile version