Z życia gwiazd

Olga Tokarczuk nie udzieliła wywiadu “Rzeczpospolitej”. Dziennikarz ujawnił, które pytania odrzucono

Published on

Wywiad z Olgą Tokarczuk dla “Rzeczpospolitej” ostatecznie się nie odbył. Adam Pantak opisał w “Plusie Minusie”, jak wydawnictwo noblistki odrzuciło jego pytania tuż przed premierą powieści “Świata jest za dużo”. Wśród nich były te o sztucznej inteligencji. Dziennikarz nie gryzł się w język.

Tekst ukazał się w weekendowym wydaniu “Rzeczpospolitej” 10 października 2026 roku. Pantak chciał porozmawiać z pisarką o jej nowej powieści, którą wydaje Wydawnictwo Literackie. Najpierw usłyszał, że spotkanie nie dojdzie do skutku “z uwagi na napięty grafik” autorki.

Zaproponowano mu inne rozwiązanie. 64-letnia noblistka miała odpowiedzieć na pytania mailowo. Tak się jednak nie stało.

Wywiad z Olgą Tokarczuk zablokowało wydawnictwo

Dziennikarz przygotował 25 pytań. Wydawca odmówił przekazania ich autorce. Pantak opisał, jakie uzasadnienie usłyszał od przedstawicieli wydawnictwa.

Powód? Zbyt konfrontacyjny ton. Padły też przykłady niedopuszczalnych pytań

– relacjonował redaktor.

Część pytań dotyczyła samej książki, w tym roli przyrody w zrujnowanym mieście i wiary w ducha dziejów Hegla. Inne odnosiły się do głośnego wyznania pisarki z maja 2026 roku. Pantak chciał zapytać między innymi o to, jaką część nowej powieści napisała sztuczna inteligencja. Planował też pytanie, czy autorka wie, że czytelnicy będą sprawdzać jej teksty w detektorach AI.

W mailu od wydawnictwa pojawiło się jednak zupełnie inne wyjaśnienie. Zaskoczyło samego dziennikarza.

Czytam, że przesłane przeze mnie pytania odbiegają od zakresu tematycznego, który nakreśliłem przed lekturą “Świata jest za dużo” i z tego powodu nie trafią do noblistki. O konfrontacyjnym tonie tym razem nie ma ani słowa

– napisał Pantak.

Dziennikarz mówi o kokonie wokół noblistki

Autor tekstu podkreślił, że pytania zadawał “z pozycji dociekliwego “studenta”, który głęboko wierzy, że jego profesor, nawet wzięty pod włos, udzieli błyskotliwej odpowiedzi”. Nie ukrywał rozczarowania decyzją wydawcy.

Olga Tokarczuk (choć wątpię, by podjęła jakąkolwiek decyzję w tej sprawie), podobnie zresztą jak reprezentujące ją wydawnictwo, oczywiście ma prawo odmówić wywiadu albo wycofać się z wcześniejszych ustaleń, nie podając jakiegokolwiek powodu. (…) To radykalne zamknięcie możliwości dialogowania, konfrontowania jednej z najważniejszych polskich intelektualistek z jej własnymi tezami albo tym, jak można je czytać

– stwierdził w “Plusie Minusie”.

Na tym nie skończył. Według Pantaka w literackim świecie od dawna mówi się, że dostęp do pisarki jest coraz mocniej ograniczany. Mają go pilnować asystenci, pracownicy fundacji jej imienia i menedżerowie wydawnictw. Do noblistki trafiać mają jedynie rozmówcy uznani za życzliwych. Mocne słowa.

Sama Tokarczuk ani Wydawnictwo Literackie nie odniosły się dotąd publicznie do tekstu dziennikarza.

Burza wokół AI przed premierą powieści

Przypomnijmy, że w maju 2026 roku noblistka wystąpiła na kongresie Impact’26 w Poznaniu. Opowiadała tam, że wykupiła zaawansowaną wersję jednego z modeli językowych i chętnie z niego korzysta. Wypowiedź wywołała falę krytyki wśród czytelników i pisarzy.

Tokarczuk szybko wydała oświadczenie. Zapewniła, że nie napisała z AI książki, która ukaże się jesienią, a narzędzie traktuje wyłącznie jako pomoc w szybszym sprawdzaniu faktów. Emocje jednak nie opadły.

Powieść “Świata jest za dużo” to druga książka pisarki po Noblu. Liczy prawie 700 stron, a jej akcja toczy się między innymi we Wrocławiu i Wałbrzychu. Światowa premiera odbędzie się 14 października 2026 roku o godzinie 18:00 w Hali Stulecia we Wrocławiu. Spotkanie otworzy Bruno Schulz. Festiwal.

Rozmowę z noblistką poprowadzi prof. Urszula Glensk. Tego wieczoru książka trafi też po raz pierwszy do sprzedaży. Wywiad z Olgą Tokarczuk na łamach “Rzeczpospolitej” się jednak nie pojawi.

Źródło zdjęć: Akpa

Click to comment

Exit mobile version