Lifestyle
Książulo i zakaz wstępu do Gołębiewskiego. Niespodziewany zwrot akcji
Głośna sprawa youtubera Książula z hotelem Gołębiewski w Pobierowie zakończyła się w sposób, którego nikt się nie spodziewał. Po publikacji krytycznego nagrania o fatalnych warunkach w apartamencie pojawiły się doniesienia o rzekomym zakazie wstępu do obiektów sieci. Sprawa szybko przybrała komiczny obrót, a finał okazał się zupełnie inny niż zapowiadano.
Jak zaczęła się cała afera?
Szymon Nyczke, znany jako Książulo, zapłacił blisko pięć tysięcy złotych za jedną noc w nowym kompleksie Gołębiewskiego. Na miejscu czekał go jednak koszmar, niesprawne klimatyzacja, brudna woda z kranu i problemy z kontaktem z recepcją. Twórca nagrał materiał, w którym pokazał wszystkie niedociągnięcia, a film szybko stał się hitem internetu.
Zarząd Gołębiewskiego wydał oficjalne oświadczenie, w którym wyraził ubolewanie z powodu wpadek. Niedługo później Książulo otrzymał od pracownika rzekome wewnętrzne pismo informujące o wpisaniu jego i ekipy na listę osób niemile widzianych od 7 lipca 2026 roku. Zakaz miał obejmować nie tylko noclegi, ale też restauracje i parki wodne Tropikana.
Próba rezerwacji i zaskakująca odpowiedź
Youtuber postanowił sprawdzić, czy informacja jest prawdziwa. Zadzwonił na recepcję i usłyszał jasną odmowę.
Szanowny panie, zgodnie z decyzją hotelu nie możemy przyjąć pana rezerwacji ani świadczyć usług hotelowych. Decyzja ta wynika z wcześniejszego naruszenia zasad obowiązujących na terenie hotelu.
Przed wejściem zakazu w życie Książulo wybrał się jeszcze do Mikołajek, by ostatni raz skorzystać ze zjeżdżalni.
Ja jako fan zjeżdżalni Cebula, która jest zawsze w hotelu Gołębiewski w każdym, w którym jest Tropikana (…) chcę dziś jeszcze przed tym, jak zakaz wejdzie w życie siódmego, ostatni raz z niej zjechać.
Spotkanie z właścicielem i całkowity zwrot akcji
Na miejscu okazało się, że obsługa aquaparku nie ma pojęcia o żadnych obostrzeniach. Książulo spotkał nawet lokalną dyrektor oraz głównego właściciela sieci, Jarosława Gołębiewskiego. Szefostwo zaprzeczyło istnieniu jakiejkolwiek listy i zasugerowało sabotaż. Twórca bronił swoich intencji.
To nie było, nie wiem, pojechanie tam, podkładanie włosów do jedzenia. (…) My pokazaliśmy, że nie działa klima, która nie działała. Pokazaliśmy to, czy nam smakowała krewetka, czy nie. (…) My nigdy nie mówimy czegoś pod film, pod kamerę.
Finał afery Książula z hotelem Gołębiewski
Kolejny telefon do tej samej recepcji przyniósł niespodziankę. Pracownica rozpoznała głos i natychmiast wycofała wcześniejsze stanowisko. Rzekomy zakaz przestał obowiązywać, a Książulo może korzystać z hoteli bez przeszkód. Youtuber przyjął wiadomość z rozbawieniem i zapowiedział, że jeszcze przemyśli ewentualny powrót. Pod filmem posypały się komentarze, od zarzutów o samozaoranie hotelu po apele o konsekwencje dla odpowiedzialnych za komunikację. Wielu internautów zapowiedziało nawet odwołanie własnych rezerwacji.
Źródło: YouTube / Instagram