Książulo nie oszczędzał słów, oceniając jedną z warszawskich restauracji, którą regularnie odwiedzają celebryci i influencerzy. Youtuber wydał tam blisko dwa tysiące złotych i nie krył rozczarowania – zarówno cenami, jak i jakością dań, które jego zdaniem nie wyróżniają się niczym szczególnym.
Lokal, o którym mowa, przyciąga osoby z show-biznesu i mediów społecznościowych. Książulo wybrał się tam świadomie, chcąc sprawdzić, czy wysokie ceny idą w parze z wyjątkowym smakiem. Razem z dwoma współpracownikami zamówił kilka dań, w tym kawę mrożoną, kanapki, burgery i makaron. Rachunek finalnie opiewał na 1951 złotych z serwisem.
Burger z wagyu za 269 złotych dostał mieszane oceny. Youtuber zauważył, że mięso jest bardziej słone i tłuste niż w tańszej wersji, ale bułka pozostawiała wiele do życzenia.
Mięso jest bardzo delikatne, brakuje mu trochę soli i pieprzu, brakuje mu pazura. (…) Mimo że jest to dużo sera, to nie mamy tego serowego uderzenia. (…) Bułka jest beznadziejna i się sypie.
Podobnie ocenił klasyczną kanapkę klubową za 91 złotych – soczysta, ale z suchą bułką brioche. Tatar wołowy za 99 złotych uznał za poprawny, lecz pozbawiony wyróżniających się dodatków. Najostrzejsze słowa padły przy ocenie makaronu z sosem pomidorowym. Książulo nazwał cenę grubym przegięciem i nie krył irytacji.
To są dla mnie, ku*wa, jajca – 130 zł z serwisem za trochę makaronu, sos pomidorowy i trzy pomidorki bez skórki?! Jest to totalnie zwykłe i totalnie dobre. (…) Tu chodzi o to, że na tym talerzu nic nie ma.
Po wyjściu z lokalu Książulo jasno wyraził swoje zdanie na temat całego doświadczenia.
Jest tu po prostu drogo i smakuje to tak, jak wszędzie, a czasami gorzej.
Dodał też, że w Warszawie bez problemu można znaleźć miejsca, gdzie jedzenie jest smaczniejsze i wyraźnie tańsze. Ceny za dania uznał za odklejone od rzeczywistości. Cała wizyta pokazała, że popularność wśród gwiazd nie zawsze idzie w parze z jakością, na którą liczą goście płacący wysokie rachunki.
Źródło: YouTube