Z życia gwiazd

“Pani jest nikim”. Natalia Bacławska wspomina chwile po wypadku Łukasza Litewki

Published on

Natalia Bacławska opowiedziała, co usłyszała od policjantów stojących na miejscu wypadku Łukasza Litewki. Partnerka posła dojechała na ulicę Kazimierzowską w Dąbrowie Górniczej i zobaczyła tam karetkę oraz buty ukochanego. 

Natalia Bacławska dowiedziała się o wypadku od kolegi

Była w pracy, gdy odezwał się telefon od wspólnego znajomego, który chciał zweryfikować informację krążącą już po mieście. Zapytał, kiedy ostatnio rozmawiała z partnerem, a potem dopytał, czy ma włączoną jego geolokalizację.

“Zadzwonił do mnie wspólny kolega na Messengerze, Dawid.”

– wspominała w rozmowie z Żurnalistą.

Kolega powiedział jej wprost “Chyba Łukasz nie żyje”, a ona wzięła to za żart znajomych zebranych przy głośniku. Dopiero ton jego głosu ją zatrzymał. Lokalizacja partnera wskazywała ulicę Kazimierzowską, więc ruszyła tam z przyjaciółką i z nadzieją, że wszystko okaże się pomyłką. Na jezdni leżały buty posła.

Natalia Bacławska usłyszała to od policji

Z jadącego jeszcze samochodu wyskoczyła i chciała przebiec przez drogę, ale zatrzymali ją policjanci i zapytali, kim jest. Odpowiedziała, że jest partnerką Litewki.

“Nigdy nie zapomnę ich twarzy i tego, z jakim brakiem szacunku nas potraktowali.”

– relacjonowała Bacławska.

Od policjantki usłyszała wtedy “Pani jest nikim”, choć prosiła tylko o jedno zdanie, o to, czy jej partner żyje. Dostała odpowiedź “Nie możemy nic pani powiedzieć”. Gdy zwróciła uwagę, że funkcjonariuszka sama nosi obrączkę, padły słowa “Ja mam, a ty nie masz”.

Osunęła się na ziemię. Żadnej informacji od służb wtedy nie dostała, choć błagała o nią i nie potrafiła pojąć, co się właśnie wydarzyło. Dopiero trzeci z funkcjonariuszy zdradził jej trochę więcej.

“Nie mogę pani tego powiedzieć, ale będzie sekcja”

– przekazał policjant.

Kierowca z Sosnowca wciąż czeka na proces

Przypomnijmy, że Łukasz Litewka zginął 23 kwietnia 2026 roku w Dąbrowie Górniczej, gdy jechał rowerem ulicą Kazimierzowską i został potrącony przez mitsubishi colt. Miał 36 lat. Śmierć posła Lewicy, znanego przede wszystkim z działalności charytatywnej, poruszyła wtedy cały kraj.

Za kierownicą siedział 57-letni mieszkaniec Sosnowca, który usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Trafił do aresztu, z którego wyszedł 28 kwietnia po wpłaceniu 40 tysięcy złotych poręczenia majątkowego. Na proces wciąż czeka.

To nie pierwszy raz, gdy Bacławska publicznie wraca do tamtego dnia, bo wcześniej opisywaliśmy jej ostre słowa o kierowcy, który spowodował wypadek. Teraz opowiedziała o pierwszych minutach na miejscu tragedii. 

źródło zdjęć: @zurnalistapl

Click to comment

Exit mobile version