Z życia gwiazd
Donald Tusk zabrał głos po porannym bieganiu. Zaapelował do pracodawców!
Apel Donalda Tuska trafił do sieci w środę rano. Premier opowiedział o swoim porannym bieganiu i przyznał, że ledwo je zniósł. Potem zwrócił się do pracodawców w całym kraju. Poprosił ich o jedno.
Donald Tusk nagrał się zaraz po porannym truchcie
Premier opublikował krótkie nagranie w mediach społecznościowych jeszcze przed południem, a w sieci zaczęło ono krążyć niemal natychmiast. Mówił w nim o upale, który dopadł go już na starcie dnia. Wybiegł o siódmej. Termometry pokazywały wtedy najwyżej 25 stopni, a słońce chowało się za chmurami.
Swoje wrażenia z trasy zrelacjonował bez owijania w bawełnę, choć zwykle jego poranne komunikaty dotyczą zupełnie innych spraw.
“A ja jeszcze raz o upałach po moim porannym bieganiu. Gdy biegłem o 7 było 25 stopni najwyżej, słońce za chmurką, a i tak ledwo żyję.”
– przyznał Donald Tusk.
Premier od razu zaznaczył, że wcale się nie forsował i nie było to żadne bieganie na czas. Tempo miał spokojne. Całość zajęła mu niecałą godzinę.
“To było właściwie truchtanie nie bieg, a to było 50 minut.”
– wyjaśnił.
Nn=agranie trafiło do sieci zaraz po powrocie premiera z porannej trasy.
Apel Donalda Tuska trafił prosto do pracodawców
Na własnym przykładzie szef rządu pokazał skalę problemu, z którym mierzą się tego dnia tysiące pracujących ludzi. Skoro spokojny trucht o siódmej daje w kość, to co dopiero ośmiogodzinna zmiana w rozgrzanej hali. Apel Donalda Tuska poszedł właśnie w tę stronę.
“Wyobraźcie sobie 8 godzin pracy w upale, który może osiągnąć dzisiaj w całej Polsce blisko 40 stopni.”
– podkreślił.
Prognozy na ten dzień mówiły o temperaturach zbliżających się do 40 stopni w całym kraju. Najbardziej narażeni są ci, którzy pracują na zewnątrz, w magazynach i w halach bez wentylacji. Dla nich to nie kwestia wygody. To kwestia bezpieczeństwa.
Apel nie dotyczył wyłącznie szefów. Donald Tusk zwrócił uwagę, że odpowiedzialność spoczywa również na samych pracownikach i na tym, jak reagują na siebie nawzajem.
“Także bardzo Was proszę, w te upalne godziny bądźcie ludźmi dla innych i dla siebie.”
– poprosił premier.
W praktyce chodzi o rzeczy proste. Dodatkowa przerwa. Przesunięte godziny pracy. Reakcja wtedy, gdy ktoś obok zaczyna słabnąć.
Praca w wysokiej temperaturze oznacza większe obciążenie dla układu krążenia, szybszą utratę płynów i zwyczajnie większe zmęczenie. Uderza najmocniej w osoby starsze i przewlekle chore. Ale młodzi i wytrenowani też go odczuwają, a premier sam był tego dnia najlepszym przykładem. Wystarczyło 50 minut.
Przypomnijmy, że temat pracy w ekstremalnych temperaturach wraca nad Wisłą co lato. Pisaliśmy już o tym, że rząd szykuje zmiany w przepisach o pracy w upale.
źródło zdjęć: Akpa