News

Jessica Mercedes walczy o dobre imię Veclaim – co na to internauci?

Published on

Jessica Mercedes walczy o dobre imię Veclaim! Po głośnej aferze metkowej, blogerka wielokrotnie przepraszała swoich obserwujących i tłumaczyła się z zaistniałej sytuacji. Czy to wystarczyło, aby fani wybaczyli Jessice?

Jedna z najpopularniejszych polskich blogerek modowych – Jessica Marcedes, w połowie maja tego roku otworzyła swoją nową markę odzieżową Veclaim. Jednym z głównych założeń firmy jest tworzenie i produkowanie ubrań w Polsce. Okazało się jednak, że jest zupełnie inaczej. Afera rozpoczęła się od publikacji na InstaStories filmiku przez stylistkę Karolinę Domaradzką. Na koszulce od Jessiki widniała metka amerykańskiej marki Fruit of the Loom. Co ciekawe, ich koszulki można kupić za kilkanaście złotych, natomiast te z Veclaim to koszt minimum 199 złotych. W sieci rozpętała się burza! Ponadto, butik blogerki został zniszczony przez wandali. Więcej informacji na ten temat znajdziesz TUTAJ.

Jessica Mercedes walczy o dobre imię Veclaim!

Blogerka po wybuchu afery metkowej przyznała się do winy i wielokrotnie przepraszała swoich obserwatorów. Co więcej, obiecała pokazać cały proces produkcyjny ubrań. Widać, że Jessice niesamowicie zależy na odbudowaniu firmy.

Przepraszam was za wszystko. Veclaim jest podpisane moim nazwiskiem, biorę to na klatę. To jest moja wina – wyznała.

Mimo wielokrotnych przeprosin Jessiki i zapewnień, że nie chciała umyślnie nikogo oszukać, internauci wciąż mają jej wiele do zarzucenia.

W jednym z postów blogerka poinformowała:

“Bardzo mi jest ciężko psychicznie po tym, co się wydarzyło, a ja jestem tylko człowiekiem, nie robotem. (…) Nie wiem, co mam zrobić jeszcze. Przepraszałam i przepraszałam. Myślę, że czas dla mnie iść do przodu. (…) Nie zajmowałam się nigdy produkcją w Veclaim. Od tego byli zatrudnieni ludzie. Teraz się zabrałam do roboty i będę się temu poświęcać w stu procentach.”

Czy to wystarczyło, aby odbudować zaufanie? Okazuje się, że niekoniecznie. Internauci wciąż nie pozostawiają na blogerce suchej nitki. W komentarzach czytamy:

“Z całym szacunkiem do ciebie i twojego dorobku, ale poprzednie stories bardzo mnie zniechęciło. Zrobiłaś nagranie z miejsca, w którym nigdy nie byłaś. Kompletny brak wiedzy o tym jak powstają twoje produkty. Smutne to było.”

“Dwa tygodnie musieliśmy czekać, aż pojedziesz do szwalni, z którą niby współpracujesz od dawna? Ja tego niestety nie kupuję. Przykro, że zupełnie nie odniosłaś się do chamskiego wycinania metek. Pakowanie w foliopak zamówień też nie świadczy o dobrym traktowaniu klienta. A wystarczyło przyznać się do błędu zamiast tłumaczyć i wybielać.”

Myślicie, że Jessice uda się odbudować dobre imię marki Veclaim?

Click to comment

Exit mobile version