Żółte cenówki w Rossmannie znów zalały drogeryjne półki i kosze przy kasach. Sieć ruszyła z kolejną serią wyprzedaży, a w mediach społecznościowych krążą już listy przecenionych kosmetyków. Najwięcej osób poluje na perfumy. Nie wszędzie je znajdzie.
Pracownicy drogerii musieli okleić żółtymi naklejkami naprawdę dużo towaru, bo w części sklepów przecenione produkty wylądowały w osobnych, ustawionych na widoku koszach. Były wypełnione po brzegi.
Na wyprzedaż trafiły kosmetyki do pielęgnacji, środki higieniczne i wody toaletowe. Wśród przecenionych rzeczy są też takie, które trudno w ogóle sensownie opisać. Klienci przekopują kosze w poszukiwaniu perełek.
Autorka tekstu na BOOP.pl uważa, że to jedna z największych akcji tego typu. Najwięcej emocji budzą perfumy. To one znikają najszybciej.
“Niestety, najciekawsze kąski są oczywiście najciężej dostępne.”
– relacjonowała Anna Dąbrowska z BOOP.pl.
Najgłośniej w sieci zrobiło się o zestawieniach użytkowniczki TikToka, która podpisuje się jako anet332. To ona pokazała między innymi przeceniony dezodorant marki Isana. Kolejne nagranie z listą produktów rozeszło się jeszcze szerzej.
Nie ma jednak jednej, wspólnej listy dla całej sieci. Każda drogeria i każde miasto mają nieco inne przeceny. To, co jedna klientka znalazła w swoim sklepie, w innym może w ogóle się nie pojawić.
Rossmann nie reklamuje tych wyprzedaży w gazetkach ani w swoich oficjalnych kanałach. Tak było już w styczniu 2025 roku, gdy do koszy trafiły kosmetyki i akcesoria świąteczne. O akcji klienci dowiadują się głównie od siebie nawzajem.
Pod nagraniami nie brakuje też krytyki, bo choć część internautów zachęca, żeby jak najszybciej biec do najbliższej drogerii, nie wszystkim się to podoba. Inni zarzucają im konsumpcjonizm i kupowanie rzeczy, które potem zalegają w szafkach.
Jak wyjaśnia serwis Fashion Biznes, takie wyprzedaże sieć organizuje sezonowo, zwykle dwa razy w roku, a chodzi przede wszystkim o to, żeby zrobić miejsce na nowości. Stary asortyment musi zniknąć z półek.
W poprzednich odsłonach wśród przecenionych rzeczy były balsamy, żele pod prysznic i płatki pod oczy. Pojawiały się też produkty znanych marek, w tym Dove, Garnier i Isana. Data zakończenia akcji nie została podana.
Zdarza się, że ceny na półce nie zostały jeszcze uaktualnione. Dlatego klienci sprawdzają je w czytniku w sklepie albo w aplikacji sieci, żeby uniknąć rozczarowania dopiero przy kasie.
Przypomnijmy, że przy każdej obniżce sklep musi podać także najniższą cenę towaru z 30 dni przed wprowadzeniem przeceny. Wynika to z art. 4 ustawy z 9 maja 2014 roku o informowaniu o cenach towarów i usług. Przepis wdraża unijną dyrektywę Omnibus.
Pilnuje tego Inspekcja Handlowa. Za naruszenie grozi kara do 20 tys. zł. Gdy ten sam obowiązek zostanie złamany co najmniej trzy razy w ciągu 12 miesięcy, kara może sięgnąć 40 tys. zł.
źródło zdjęć: Wikipedia Autorstwa WrS.tm.pl – Praca własna, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=167102126