Jurorzy plebiscytu PWN opublikowali 5 listopada osobny komentarz o jednym z finalistów. Chodzi o słowo kukiriniarz, które budzi obawy, że może służyć do obrażania młodych użytkowników hulajnóg. Jury odpowiedziało na te zarzuty. I postawiło jasną granicę.
Wydawnictwo Naukowe PWN ogłosiło finałową dwunastkę Młodzieżowego Słowa Roku 2026 3 listopada. Internauci głosują do 30 listopada, a zwycięzca zostanie ogłoszony podczas transmisji gali 8 grudnia.
Na liście znalazły się aura, bro, brokuł, kukiriniarz, larp, son, peak, płakał, slop, spływka, tuff i unc. Najwięcej emocji wzbudziło jedno hasło. Tak mówi się o użytkowniku lub miłośniku hulajnóg elektrycznych, zwłaszcza marki KuKirin.
W wersji prześmiewczej chodzi o młodego człowieka, któremu przypisuje się brawurową jazdę i skłonność do popisów. Stąd pretensje. Hasło wywołało taką dyskusję, że jury opublikowało na stronie plebiscytu osobny komentarz.
W jury zasiadają Anna Wileczek, Bartek Chaciński, Jacek Pyżalski i Jakub Kostecki. Ich tekst zaczyna się od pochodzenia słowa.
Jurorzy wyjaśniają, że kukiriniarz powstał od nazwy marki z dodaniem przyrostka -arz. Tak tworzy się nazwy osób związanych z jakąś czynnością, przedmiotem albo zainteresowaniem. Samo słowo nie jest więc z definicji nacechowane. Wszystko zależy od kontekstu.
Ktoś może z autoironią powiedzieć o sobie, że jest kukiriniarzem. Ktoś inny użyje tego samego słowa pogardliwie. Jury przyznaje, że rozumie obawy osób, które zwracają uwagę na obraźliwe użycia.
Jurorzy przypominają też, że nie każdy nastolatek na hulajnodze chce się popisywać przed rówieśnikami. Dla wielu młodych ludzi, szczególnie mieszkających poza miastem, to po prostu praktyczny środek samodzielnego dojazdu do szkoły. Czasem jedyny.
Najmocniej wybrzmiewa inny fragment. Jury zdecydowanie sprzeciwia się sytuacjom, w których słowo staje się pretekstem do wyzwisk, nękania czy niszczenia cudzej własności. Stereotyp wydaje się zabawny tylko do czasu. Potem zaczyna krzywdzić konkretnych ludzi.
Organizatorzy oddzielają obecność słowa w języku od sposobu jego używania. Plebiscyt nie jest konkursem na słowo najładniejsze, najgrzeczniejsze ani najbardziej godne naśladowania. Ma pokazać, czym żyje język młodych ludzi. Także ten kontrowersyjny.
Miejsce w finałowej dwunastce nie oznacza więc aprobaty dla wszystkich zastosowań określenia. Opisanie stereotypu nie jest też jego poparciem.
Co ciekawe, wokół hulajnóg wyrosło coś na kształt młodzieżowej wspólnoty. Są wspólne przejazdy, spotkania, charakterystyczne ubrania, nagrania i własne żarty. Jury porównuje to do dawnej kultury skejtów. Pełnej subkultury jednak w tym nie widzi.
Przykładem ma być utwór KuKirin Atsaba z udziałem Terrora. W piosence wyśmiewany jest nie użytkownik hulajnogi, lecz ten, kto ją krytykuje.
Na koniec jury zaznacza, że nie chodzi o usuwanie z języka słów, które budzą kontrowersje. Trzeba raczej rozumieć, kiedy przekraczają granicę między żartem a krzywdą. Odpowiedzialność za skutki ponoszą przede wszystkim ci, którzy się nimi posługują.
Przypomnijmy, że młodych kierowców hulajnóg obowiązują konkretne przepisy, od limitu 20 km/h po kask dla osób poniżej 16 lat.
W tegorocznym finale są też słowa związane ze znanymi nazwiskami. Płakał pochodzi z wypowiedzi Doroty Wellman w podcaście Imponderabilia. Unc spopularyzował Timothée Chalamet, który 27 grudnia 2025 roku skończył 30 lat i ogłosił w mediach społecznościowych, że jest już uncem.
Plebiscyt PWN wystartował w 2016 roku, a w 2025 roku wygrało słowo szponcić. Oprócz zwycięzcy wybranego przez internautów jury przyzna też osobną Nagrodę Jury.
źródło zdjęć: AI