Sprawca strzelaniny w Krakowie jest obywatelem Polski i działał sam. Tak przekazała małopolska policja po sobotnim ataku na Rynku Głównym, w którym zginęło sześć osób. Mężczyzna leży postrzelony w szpitalu pod strażą. Śledczy prześwietlają jego przeszłość.
Do ataku doszło w sobotę 7 listopada około godziny 15. Mężczyzna wjechał czarnym Subaru na Rynek Główny od strony ulicy Sławkowskiej i zaczął strzelać do przypadkowych przechodniów, którzy spacerowali w sobotnie popołudnie po centrum miasta. Wybuchła panika. Ludzie chowali się w lokalach.
Jak podaje Onet, napastnik przejechał potem wzdłuż wschodniej pierzei Rynku. Kolejne strzały padły przed sklepem na rogu ulicy Siennej, skąd skręcił w Grodzką, a za nim ruszył policyjny radiowóz.
Pościg prowadził przez plac Wszystkich Świętych i plac Marii Magdaleny. Po drodze mężczyzna ostrzelał tramwaj linii 1 i uszkodził szybę w kabinie motorniczego. Na płycie Rynku wylądował w tym czasie śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Patrole zablokowały auto na skrzyżowaniu Stradomskiej i Dietla. Tam mężczyzna wysiadł i otworzył ogień do funkcjonariuszy. Policjanci odpowiedzieli z broni służbowej, postrzelili napastnika i od razu go obezwładnili.
Ciężko ranny trafił do jednego z krakowskich szpitali, gdzie pilnują go uzbrojeni funkcjonariusze. Jak przekazał szef MSWiA Marcin Kierwiński, jeden ma ranę postrzałową, a drugi został trzykrotnie postrzelony i przeszedł operację. Jego stan jest bardzo ciężki. Ranni zostali też dwaj policjanci.
Według policji i wojewody małopolskiego Krzysztofa Jana Klęczara w ataku zginęły cztery kobiety i dwóch mężczyzn. Piętnaście osób jest rannych. W pierwszych minutach po strzelaninie mówiono o dwóch napastnikach, ale policja szybko to zdementowała.
“Sprawca zdarzenia z Rynku Głównego w Krakowie jest obywatelem Rzeczpospolitej Polskiej. Dementujemy informację o śmierci policjanta oraz o poszukiwaniu kolejnego sprawcy. Jedyny znany sprawca zdarzenia jest w rękach policji”
– przekazała małopolska policja.
Mężczyzna był przygotowany do ataku. Miał na sobie kurtkę moro i długą broń, a według RMF FM strzelał z karabinka AR-15. Wirtualna Polska ustaliła, że Subaru miało tablice z powiatu ostrowieckiego w województwie świętokrzyskim.
W porzuconym aucie policjanci znaleźli wiele sztuk innej broni palnej i duże zapasy amunicji. Na miejsce natychmiast przyjechali pirotechnicy i policyjni antyterroryści, którzy sprawdzali, czy w pojeździe nie ma ładunków wybuchowych.
Jak donosi Onet, samochód jest zarejestrowany na 52-letniego ojca napastnika, mieszkańca województwa świętokrzyskiego. Mężczyzna ma pozwolenie na broń i posiada 11 sztuk broni. Według portalu żaden z nich nie był wcześniej notowany, ale śledczy oficjalnie tego nie potwierdzili.
Na razie nie wiadomo, dlaczego mężczyzna zaczął strzelać. Śledztwo dopiero ruszyło. Śledczy sprawdzają, czy zabezpieczona broń była legalna i czy sprawca ma przeszłość wojskową. Badają też historię jego leczenia psychiatrycznego oraz możliwe powiązania z ugrupowaniami ekstremistycznymi.
Premier Donald Tusk, który jeszcze w sobotę ruszył do Krakowa, wprost nazwał to, co wydarzyło się na Rynku, zamachem. Do miasta pojechał też szef MSWiA.
“Jestem na bieżąco informowany przez ministra spraw wewnętrznych o sytuacji w Krakowie po tragicznej strzelaninie. Policja bada tło i wszystkie okoliczności zamachu”
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek przekazał, że na miejscu pracują prokuratorzy i policja, a państwo zareaguje twardo.
“Doprowadzimy do surowego rozliczenia sprawcy tej zbrodni”
– zapewnił we wpisie na portalu X.
Prezydent Krakowa Łukasz Gibała ogłosił w mieście żałobę do 11 listopada. Teatr Bagatela odwołał sobotnie spektakle.
Przypomnijmy, że w czasie ataku niedaleko Rynku, na placu Matejki, trwała demonstracja środowisk prawicowych w sprawie kryzysu w Trybunale Konstytucyjnym. Strażacy apelowali do mieszkańców i turystów, by omijali Rynek.
źródło zdjęć: Canva