Zdrowie

Wzrok po zaćmieniu Słońca odzywa się z opóźnieniem. Okulista wymienia niepokojące sygnały

Published on

Uszkodzenie plamki po zaćmieniu Słońca potrafi odezwać się dopiero teraz, kilka dni po 12 sierpnia. Okulista Jacek P. Szaflik ostrzega, że objawy poparzenia bywają odroczone o godziny albo dni. Łatwo je zbagatelizować. Jeden nawyk uratował tysiące obserwatorów.

Środowe zaćmienie oglądały w Polsce miliony osób i relacjonowały je nawet główne wydania wiadomości. Duża część widzów zadarła głowę bez okularów z certyfikowanym filtrem. Rachunek za tamtą chwilę przychodzi dopiero teraz.

Tak wygląda uszkodzenie plamki po zaćmieniu Słońca

Ryzyko bierze się ze skupienia wysokoenergetycznego światła w jednym punkcie siatkówki. Trafia ono w plamkę, czyli obszar odpowiadający za widzenie ostre i precyzyjne. To kilka milimetrów, od których zależy prawie wszystko.

“Mówiąc językiem potocznym, najgorszą sytuacją jest bezpośredni obrzęk, czyli poparzenie plamki. Może to prowadzić do powstawania patologicznych naczyń krwionośnych, a dla pacjenta oznacza to po prostu pogorszenie, czasami bardzo znaczące, ostrości widzenia”

– tłumaczył w rozmowie z WP prof. Jacek P. Szaflik.

Jak donosi WP, część takich zmian z czasem częściowo się cofa. U innych pacjentów uszkodzenie zostaje na zawsze. Reguły nie ma żadnej.

Objawy uszkodzonego wzroku przychodzą z opóźnieniem

Pierwsze sygnały pojawiają się w ciągu kilku godzin lub dni od obserwacji. WP wymienia wykrzywienie obrazu w centralnej części pola widzenia oraz ciemną plamę dokładnie tam, gdzie patrzymy. Do tego dochodzą powidoki i błyski świetlne.

Kłopot bywa całkiem prozaiczny. Trudno przeczytać książkę, obsłużyć telefon albo złapać pasek informacyjny w telewizji. Brzmi błaho. Wcale takie nie jest.

Lista jest dłuższa. Jak podaje RMF FM, powołując się na brytyjskiego konsultanta okulistycznego Alexa Ionidesa, oczy potrafią też boleć i czerwienieć, a pod powiekami czuć piasek. Siatkówka nie ma receptorów bólu, więc uszkodzenie rozwija się po cichu.

Szaflik zwraca uwagę na coś jeszcze. Brak wyraźnego obrzęku zaraz po ekspozycji wcale nie zamyka sprawy. Spokojny wynik badania tuż po zjawisku nie oznacza, że oko wyszło z tego bez śladu.

“Osoby, u których bezpośrednio po ekspozycji nie doszło do dużego obrzęku, w przyszłości mogą być bardziej narażone na choroby plamki. Choć nie mamy jeszcze jednoznacznych dowodów naukowych potwierdzających, że jednorazowy epizod zwiększa ryzyko zwyrodnienia plamki powiązanego z wiekiem, to pośrednie poszlaki wyraźnie wskazują, że jest to wysoce niekorzystne”

– podkreślił okulista.

Smartfon okazał się przypadkową tarczą dla oczu

Jest w tej historii wątek zaskakująco pocieszający. Nawyk nagrywania wszystkiego telefonem zadziałał jak bariera ochronna. Kto śledził przebieg zjawiska na ekranie, ten oszczędził siatkówce ciosu.

“Nasz wzrok będzie z nami przez całe życie. Najważniejsze jest to, żeby dobrze funkcjonował, dlatego nigdy nie warto ryzykować dla chwili ekscytacją kosztem własnego zdrowia”

– przyznał okulista.

Przypomnijmy, że 12 sierpnia Księżyc zasłonił nad Polską sporą część tarczy. Tu portale się rozjeżdżają. RMF FM pisze o niemal 88 procentach, a National Geographic podaje 85 procent na zachodzie kraju i 64 procent w Krakowie.

Tak głębokiego zaćmienia nie było w Polsce od 11 sierpnia 1999 roku, dlatego podawaliśmy godziny obserwacji z wyprzedzeniem. Na kolejne trzeba czekać kilkadziesiąt lat. Tłumy wyszły na dwór. Oczy zapłaciły rachunek.

źródło zdjęć: Canva

Click to comment

Exit mobile version