Polski film poniósł wielką stratę. Janusz Hetman, producent odpowiedzialny za sukcesy takich dzieł jak “Dom zły” czy “Kler” Wojciecha Smarzowskiego, zmarł nagle, pozostawiając pustkę w branży. Jego pasja do kina i miłość do życia inspirowały wielu.
ZOBACZ TAKŻE: Tragedia podczas mszy. Nie żyje uwielbiany ksiądz
Janusz Hetman, urodzony w 1956 roku, był kluczową postacią w polskim kinie. Jako członek Polskiej i Europejskiej Akademii Filmowej, współpracował z największymi nazwiskami. Szczególnie bliskie były mu projekty Wojciecha Smarzowskiego, gdzie pełnił role producenta, executive producera czy koproducenta. Wśród jego osiągnięć warto wymienić:
Hetman nie ograniczał się do jednego reżysera. Pracował też z Jerzym Skolimowskim i Romanem Polańskim przy “The Palace”, a nawet z Davidem Lynchem przy “Inland Empire”. Jego wkład w te produkcje podkreślał wszechstronność i pasję do sztuki filmowej.

Informację o śmierci Hetmana przekazało Studio Lucky Bob, z którym był związany od lat. W poruszającym wpisie na mediach społecznościowych podzielili się bólem po stracie przyjaciela i współpracownika.
Dzisiaj odszedł Janusz Hetman. Janek był ważną częścią naszego zespołu, studia Lucky Bob, przyjacielem, przewodnikiem po filmowym świecie. Kochał sztukę w każdym wymiarze i aspekcie, kochał ludzi, a nade wszystko, kochał życie, z którego czerpał pełnymi garściami.
Studio podkreśliło, jak wielką stratą jest odejście Hetmana nie tylko dla bliskich, ale dla całej kultury.
Odejście Janka to niepowetowana strata dla jego rodziny, dla nas – przyjaciół i współpracowników, dla polskiej kultury, a w szczególności polskiego filmu.
Hetman pozostawił po sobie filmy, które na stałe wpisały się w historię polskiego kina. Jego energia i zaangażowanie motywowały zespoły do tworzenia ambitnych projektów. Branża filmowa żegna go z żalem, wspominając człowieka, który kochał życie i sztukę bez granic.
Źródło: Facebook