W kościele parafialnym św. Joachima zgromadziły się tłumy, by pożegnać Łukasza Litewkę, posła, który zginął tragicznie w wypadku. Poruszająca homilia biskupa Artura Ważnego poruszyła serca żałobników, stawiając trudne pytania o wiarę i sens życia. Co powiedział duchowny i jak wspominał zmarłego?
Uroczystość pogrzebowa rozpoczęła się od słów biskupa Artura Ważnego, który zwrócił się do zgromadzonych z głębokim współczuciem. Nawiązał do buntu w sercach żałobników, patrzących na trumnę młodego polityka. Biskup podkreślił, że obecność wielu osób, które na co dzień unikają kościoła, jest hołdem dla wartości, jakie reprezentował Litewka.
Wielu z Was, patrząc dziś na tę trumnę, pyta pewnie w duchu z nutą buntu: ‘Gdzie był Bóg, gdy młodość Łukasza tak nagle zgasła?’. Odpowiadamy na to pytanie z pokorą, szeptem pełnym nadziei: Bóg był i pozostaje w tym samym świetle, które Łukasz zapalił w tak wielu ludzkich oczach.
Biskup dziękował za obecność, widząc w niej świadectwo miłości do zmarłego.
Mam pełną świadomość, że wielu z Was nie przyszłoby dziś do tego kościoła, gdyby nie on. Jesteście tu ze względu na Łukasza, na wartości, które wyznawał i którym był wierny do końca. Dziękuję Wam za tę obecność. Jest ona świadectwem miłości.
Łukasz Litewka był posłem, który mimo blasku fleszy i popularności pozostał blisko ludzi. Znany z pomocy zarówno osobom, jak i zwierzętom, kierował się dewizą, że każdy zasługuje na drugą szansę. Biskup określił to jako parafrazę Ewangelii w dzisiejszych czasach.
Pan Łukasz intuicyjnie czuł, że obecności Boga nie szuka w pustych deklaracjach, ale w uśmiechu kogoś, komu przywrócono godność, czy w ufnym spojrzeniu niewinnego stworzenia. (…) Jego dewiza: ‘Każdy zasługuje na drugą szansę’ to parafraza Ewangelii przełożona przez pryzmat naszych trudnych czasów.
Duchowny podkreślił skromność Litewki, który nigdy nie stracił z oczu zwykłego człowieka.
Pan Łukasz, mimo mandatu parlamentarzysty, błysku fleszy i popularności, pozostał jednym z nich. Nigdy nie ‘obrósł w pióra’, nigdy nie stracił z oczu pojedynczego człowieka w tłumie. (…) Pan Łukasz uczył nas ‘liturgii codziennej życzliwości’ – teologii małych kroków. Udostępnienie zdjęcia, symboliczna wpłata, chwila podarowana komuś, kto nie jest ważny dla kamer.

W homilii biskup mówił o zmęczeniu Litewki ciągłym niesieniem pomocy innym, interpretując jego śmierć jako wezwanie do odpoczynku.
Panie Łukaszu, jakże Ty musiałeś być utrudzony tym nieustannym biegiem, braniem na własne barki cudzego nieszczęścia, tą gotowością, która nie znała godzin urzędowania. Dziś Jezus mówi bezpośrednio do Ciebie: ‘Odłóż już te paczki, wycisz telefon, zapomnij o troskach. Przyjdź do Mnie. Odpoczniesz’.
Zwrócił się też bezpośrednio do rodziny i przyjaciół, podkreślając, że Litewka zostawił testament życia opartego na służbie i szacunku.
Drodzy Rodzice, bliscy Zmarłego – to w cieniu Waszej miłości i miłości dziadków, Łukasz uczył się tej uważności i wrażliwości, które stały się ratunkiem dla tylu istnień. Dlatego dziś Niebo otwiera się szeroko, by przytulić Waszą bezgraniczną tęsknotę.
Drodzy Przyjaciele Łukasza, Zmarły zostawił nam testament życia, którego stylem jest służba, a nie wykluczanie i intryga. Pokazał, że jedność – tak bardzo nam potrzebną, szanującą jednak różnorodność – można budować przez wspólny mianownik szacunku i współczucia.
Uroczystość w kościele św. Joachima stała się nie tylko pożegnaniem, ale też przypomnieniem o wartościach, które Litewka propagował. Jego nagła śmierć skłania do refleksji nad kruchością życia i siłą codziennej dobroci.
Źródło: Fakt.pl / Akpa