Kalendarze adwentowe w Rossmannie to dziś znacznie więcej niż czekolada i kosmetyki. Na stronie drogerii jest ich już ponad 40, a za okienkami czekają klocki, herbata, biżuteria i skarpetki z Harrym Potterem. Pierwsze okienko otwiera się 1 grudnia. Nie każdy zestaw ma jednak ich 24.
Jeszcze 1 października serwis Okazjum naliczył w sklepie internetowym sieci 30 takich zestawów. Teraz lista liczy ponad 40 pozycji. Oferta wyraźnie urosła.
Kosmetyki wcale w niej nie dominują. Na początku października kalendarze pielęgnacyjne i do makijażu stanowiły tylko co trzeci model, jak wyliczyło Okazjum. Resztę tworzyły herbaty, słodycze, klocki i zestawy marki Eloy.
Są wśród nich trzy kalendarze Lego. City ma 252 elementy i jest przeznaczony dla dzieci od 5 lat, Marvel liczy 317 klocków, a Star Wars 293, oba z oznaczeniem 6+. Na pudełku Marvela widać Wolverine’a, Spider-Mana i Doktora Dooma.
Fani czarodziejów też coś znajdą. Kalendarz Warner Bros z uniwersum Harry’ego Pottera zawiera skarpetki i piny. Disney Mickey and Friends to czekoladowe figurki i ozdoby do wycięcia, a Minionki przychodzą z przekąskami i zabawkami. Najmłodszym kosmetyki oferują zestawy z Kubusiem Puchatkiem i księżniczkami Disneya.
Eloy poszedł w zupełnie inną stronę. Marka ma kalendarz z biżuterią, z zabawkami i z akcesoriami podróżnymi, a do tego wersję z ozdobami świątecznymi, która liczy 30 elementów. Hiskin przygotował zestaw kosmetyczny dla mężczyzn i kalendarz z ozdobami origami.
Miłośnicy herbaty mają spory wybór. Na liście stoją Dilmah, Irving, FinesTea i dwa kalendarze Adalbert’s Tea. Isana postawiła na włosy i twarz. Jeden jej zestaw to maski do włosów, drugi to po 8 maseczek w płachcie, maseczek na usta i płatków pod oczy.
Co ciekawe, liczba okienek bywa różna. Revolution Love Actually miał ich na początku października tylko 12. Dlatego Okazjum radzi sprawdzić tę liczbę na karcie produktu.
Niestety, nie wszędzie kalendarze stoją na półkach. Jak donosi portal Warszawa w Pigułce, część drogerii dopiero uzupełniała ekspozycje, a asortyment może się różnić zależnie od lokalizacji. Popularne modele mogą też szybko zniknąć.
Przypomnijmy, że sam zwyczaj ma XIX-wieczne korzenie. Pod koniec tamtego stulecia niemieccy luteranie rysowali kredą na drzwiach kreski od 1 do 24 grudnia. Tyle wystarczało.
Za ojca drukowanej wersji uchodzi monachijski księgarz Gerhard Lang. W dzieciństwie dostał od mamy tekturowy kalendarz z łakociami i wrócił do tego pomysłu jako dorosły. Najpierw były obrazki na każdy dzień. Małe okienka doszły później.
Firma Langa upadła w latach trzydziestych XX wieku. Po wojnie produkcję wznowił w 1946 roku drukarz Richard Sellmer, a kalendarze szybko przyjęły się w krajach zachodnich i trafiły też do Stanów Zjednoczonych, gdzie ostatnie okienko otwiera się 25 grudnia.
Dziś pudełko z okienkami to już nie tylko religijny obrazek. Liczenie dni do świąt wygląda jednak tak samo. Jedno okienko dziennie, od 1 grudnia.
źródło zdjęć: Canva