Alarm bombowy na Białołęce postawił w piątek 9 października na nogi policję i rodziców. Do Szkoły Podstawowej nr 366 przy ulicy Strumykowej trafił e-mail o ładunku wybuchowym w budynku. Uczniów wyprowadzono z budynku, a każdy jego kąt sprawdzają teraz pirotechnicy.
Jak podała TVP3 Warszawa, uczniowie szkoły imienia Jana Pawła II zostali ewakuowani do pobliskiego kościoła. Tam zajmują się nimi nauczyciele.
Anonimowa wiadomość dotarła na szkolną skrzynkę mailową około północy. Pracownicy placówki niezwłocznie powiadomili o niej służby, które przyjechały na miejsce.
Głos w sprawie zabrała nadkomisarz Paulina Onyszko z Komendy Rejonowej Policji Warszawa VI. W rozmowie z TVP3 Warszawa przekazała pierwsze ustalenia.
“Potwierdzam, że uczniowie zostali ewaukowani. Na miejscu pracuje ekipa pirotechników, którzy sprawdzają dokładnie cały obiekt. Na chwilę obecną nie zostały znalezione żadne podejrzane przedmioty, ani zagrażające życiu lub zdrowie substancje. Uczniowie są pod opieką kadry nauczycielskiej’
– poinformowała policjantka.
Na szczęście do tej pory nic groźnego nie znaleziono.
Kłopot mają też rodzice. Jak ustalił portal INNPoland, w komunikacie przekazanym rodzinom zapowiedziano, że do zakończenia ewakuacji nie będzie można odebrać dzieci.
E-mail trafił do szkoły na Białołęce w wyjątkowo nerwowym tygodniu. W ostatnich dniach w szkołach na Mazowszu dochodziło do ataków nożowników, a w sieci krążyły pogłoski o rzekomo planowanym krwawym piątku. Policja studzi jednak emocje.
Nadkomisarz Onyszko w rozmowie z INNPoland zaprzeczyła, by alarm przy Strumykowej miał jakikolwiek związek z tymi atakami i wyraźnie oddzieliła od siebie obie sprawy.
Policjanci w całym kraju, przede wszystkim z Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości, śledzą też to, co dzieje się w internecie, reagują na zgłoszenia i wyłapują każdy niepokojący sygnał. Służby apelują o spokój i proszą, by nie powielać niesprawdzonych informacji.
Przypomnijmy, że Białołęka nie jest pierwszym takim przypadkiem w tym miesiącu. Już 7 października groźby dostały szkoły w kilku województwach, między innymi w lubelskim, podlaskim, świętokrzyskim i małopolskim. W Kielcach i Starachowicach ewakuowano ponad 1500 osób.
Jak informował wtedy portal wPolsce24, za akcją miał stać zautomatyzowany skrypt. Wysyłał identyczne groźby do kilkudziesięciu instytucji jednocześnie, a tylko w Trójmieście policja w ciągu dwóch dni przyjęła 13 zgłoszeń. Skończyło się na strachu. W żadnej ze sprawdzonych placówek nie znaleziono materiałów niebezpiecznych.
Policja przypomina, że za celowe wywoływanie paniki grozi odpowiedzialność karna. Na razie nie wiadomo, kiedy uczniowie z Białołęki wrócą do klas.