Dwunasty sezon programu „Rolnik szuka żony” dostarcza widzom coraz więcej emocji i zaskakujących zwrotów akcji. Choć program od lat łączy samotne serca, tym razem wydarzyło się coś, czego jeszcze nie widziano w historii show. Na gospodarstwie Barbary doszło do sytuacji, która wprawiła wszystkich, uczestniczkę, kandydatów i widzów, w prawdziwe osłupienie.
Nowa edycja programu, emitowana w TVP, znów przyciągnęła przed telewizory miliony Polaków. Pięcioro nowych uczestników, czterech mężczyzn i jedna kobieta, zdecydowało się poszukać miłości na oczach całej Polski. Każdy z nich ma inne doświadczenia i marzenia, ale łączy ich jedno, pragnienie prawdziwego uczucia.
ZOBACZ TAKŻE: Uczestniczka “Rolnik szuka żony” ujawnia szokujące kulisy rozstania! “Zaraziłam się wirusem HPV”
W tym sezonie poznaliśmy m.in. Arkadiusza, 24-latka pełnego energii i optymizmu, Gabriela, Krzysztofa oraz Rolanda, dla którego udział w programie to szansa na nowy początek. Jedyną kobietą wśród uczestników jest Barbara, spokojna, serdeczna i autentyczna, która od pierwszego odcinka zdobyła sympatię widzów.
W czwartym odcinku, który wyemitowano w ostatnią niedzielę, rozpoczął się kluczowy etap programu. Rolnicy zaprosili kandydatów i kandydatki do swoich gospodarstw, by mogli lepiej się poznać i sprawdzić, czy ich relacje mają szansę przetrwać w codziennych warunkach.
To właśnie na gospodarstwie Barbary doszło do niecodziennej sytuacji. 32-letnia uczestniczka przyznała, że była całkowicie zaskoczona tym, jak rozpoczęła się jej przygoda z kandydatami. Wszyscy trzej mężczyźni, Mateusz, Grzegorz i Michał, pojawili się u niej w tym samym czasie, co jeszcze nigdy wcześniej nie zdarzyło się w historii programu.
„Moment przyjazdu chłopaków był bardzo stresujący, a to, że przyjechali na raz, zaskoczyło mnie tym bardziej” – wyznała przed kamerami.
„W momencie jak oni rozeszli się po tych pokojach, to miałam takie: ‘no i co teraz?’. Nie wiedziałam, czy ja mam tam do nich wejść, czy nie. Myślałam, że oni będą po kolei, a nie tak na raz” — przyznała szczerze.
W rozmowie dla TVP Basia otworzyła się na temat swojej przeszłości. Uczestniczka ujawniła, że już wcześniej była blisko ślubu, ale jej związek zakończył się tuż przed planowaną ceremonią.
„Byłam nawet zaręczona, ale pół roku przed ślubem mój były narzeczony doszedł do wniosku, że jednak on nie widzi siebie tutaj na wsi. (…) On był z miasta i ciągnęło go do miasta.”
Basia przyznała, że ich wspólne życie miało rozpocząć się na wsi, ale ostatecznie wszystko rozpadło się jeszcze przed wspólnym zamieszkaniem.
„Właśnie mieliśmy zamieszkać razem i on wtedy stwierdził, że wieś nie jest miejscem dla niego. Było, minęło.”
Dziś uczestniczka ponownie daje sobie szansę na szczęście i liczy, że wśród zaproszonych mężczyzn znajdzie kogoś, kto pokocha ją oraz życie na wsi.
Niestety, fani programu będą musieli uzbroić się w cierpliwość. TVP poinformowało, że emisja kolejnego, piątego odcinka zostanie czasowo wstrzymana. „Rolnik szuka żony” wróci na antenę dopiero 19 października, co oznacza tygodniową przerwę w emisji.
Choć widzowie nie są zachwyceni przerwą, to emocje wokół programu tylko rosną. Fani już teraz zastanawiają się, jak potoczą się dalsze losy Barbary i jej kandydatów oraz czy tym razem w programie zrodzi się prawdziwa miłość.
Źródło: TVP / Cytaty.pl / Instagram