Bedoes zabrał głos w sprawie Cancer Fighters po tym, jak media prześwietliły finanse spółki działającej przy fundacji. Raper nagrał oświadczenie na InstaStories i nie przebierał w słowach. Zapewnił, że pieniądze ze zbiórki trafią do chorych dzieci. Na koniec złożył deklarację, której fani szybko nie zapomną.
Burza zaczęła się od tekstu dziennikarzy “Rzeczpospolitej”. Wzięli oni pod lupę sprawozdanie finansowe spółki Boxing Challenge, która organizuje charytatywne gale bokserskie pod szyldem fundacji Cancer Fighters.
Koszty wynagrodzeń wyniosły tam ponad 218 tysięcy złotych, a organizacja czterech wydarzeń pochłonęła 137 tysięcy. Według ustaleń gazety pensję pobierał wyłącznie prezes spółki, Jakub Michalski. Był on jednocześnie dyrektorem zarządzającym fundacji. W sieci zawrzało.
Internauci zaczęli pytać, czy wpłaty od widzów nie są przepalane. Sprawą żyła cała sieć. Dyskusja nie cichła.
Fundacja odpowiedziała oświadczeniem. Zapowiedziała likwidację spółki Boxing Challenge i rezygnację z kolejnej gali. Przyznała też, że łączenie kilku funkcji przez jedną osobę mogło budzić obawy, a Michalski przestał kierować fundacją we wrześniu 2025 roku. Według organizacji do potrzebujących trafiło już ponad 100 milionów złotych.
Teraz do dyskusji włączył się Bedoes. Raper od razu zaznaczył, że nikt go nie prosił o komentarz. Stanął murem za Markiem, który prowadzi fundację.
Marek, który prowadzi fundację, jest gościem, który sam był chory, okej?
– podkreślił muzyk.
Opowiedział, że w czasie choroby Marka odwiedził ktoś z fundacji Mam Marzenie. Po wyzdrowieniu postanowił sam pomagać innym. Tak też się stało.
Bedoes zdradził, że zaraz po zakończeniu streamu pojechał do Wrocławia. Spotkał się tam z ludźmi z Cancer Fighters i powiedział im, że cała kwota ma pójść na leczenie. Dostał na to słowo.
Słuchajcie, ja Marka nie znałem przed tą akcją, ale na tyle, na ile go poznałem, wiem, że jest osobą uczciwą i że jego słowo waży, okej?
– przyznał raper.
Muzyk dodał, że przy zbiórce pilnuje wszystkiego Majki z jego ekipy. “Została powołana niezależna komisja” – relacjonował. Odciął się przy tym od samej gali bokserskiej.
Byłem na tej gali, kupiłem rękawice Tysona Furego za 40 koła, ale nie interesuje mnie ta gala.
– wyjaśnił.
Bedoes zaapelował do fanów, żeby nie wierzyli we wszystko, co czytają. Jak wyznał, ludzie pytają go nawet, czy 100 milionów pójdzie na wypłaty. Zaprzeczył.
Najmocniejsze słowa padły jednak na samym końcu nagrania. Raper złożył obietnicę, której nie da się pomylić z niczym innym.
Jeśli ktokolwiek zabierze chociaż 5 groszy z tego na cokolwiek innego niż na leczenie, to przysięgam, że urwę mu jaja i pójdę do więzienia.
– zapowiedział Bedoes. Na koniec podziękował wszystkim, którzy wspierają akcję.
Przypomnijmy, że wiosną Łatwogang poprowadził wielodniowy stream w ramach akcji “Diss na raka”. Zebrano wtedy 292,7 miliona złotych na onkologię dziecięcą. To największa zbiórka w historii polskiego internetu, a o podatku od rekordowej zbiórki wypowiadało się nawet Ministerstwo Finansów. Teraz pod lupą są jej rozliczenia.
Źródło zdjęcia: @bedoes2115