Co naprawdę wydarzyło się z Beatą Klimek? Szokujące słowa męża rok po zaginięciu 

7 października 2025
Przez: : M.J

Minął dokładnie rok od dramatycznego poranka 7 października 2024 r., kiedy Beata Klimek z Poradza wyszła z domu, odprowadziła dzieci na autobus szkolny i zniknęła bez śladu. Trwające miesiące poszukiwań nie przyniosły odpowiedzi. Czy mąż zaginionej, od dawna podejrzewany przez bliskich i media, skrywa prawdę? Dziś, po dwunastu miesiącach, staje przed nami nowy, bolesny rozdział tej zagadki.

Tajemnicza cisza wokół zaginięcia

W dniu zaginięcia Beata Klimek wyjechała do pracy, ale nigdy tam nie dotarła. Jej telefon przestał działać po godzinie 8:40, a samochód z jej rzeczywistym torem,  bez telefonu i torebki w środku, stał zaparkowany przed domem. Jak dotąd wszystkie prowadzone czynności, przeszukania posesji, przesłuchania krewnych i podejrzanych,  nie przyniosły przełomu. Śledztwo utknęło w martwym punkcie. W rozmowie z „Faktem” mąż Beaty wyznał:

„Powiedzieli, że ona nie żyje”.  Miał usłyszeć te słowa od śledczych. „Jeśli mają na to jakieś konkretne dowody? Tego nie wiem” – dodał.

Podkreśla, że nie ma nic do ukrycia i że policja ma dostęp do jego posesji:

„Ja wszystko policji udostępniam, bo nie mam nic do ukrycia”

Podejrzliwości i dochodzenia. Co sprawdzano?

Rodzina i organy ścigania od początku kierowały podejrzenia ku mężowi kobiety, szczególnie że w chwili zaginięcia para była w trakcie rozwodu. Mężczyzna sam wspomina, że działania śledczych ciągle dotyczyły jego posesji:

„Byli nawet w zeszłym tygodniu i sprawdzali przydomowe szambo. Nie znaleźli nic i pojechali.”

Wyjaśnia także, że sam oferował badanie wariografem, choć do dziś go nie przeszedł:

 „Tuż po zaginięciu Beaty mówiłem policji, żeby zbadali mnie wariografem, ale się tego nie doczekałem.”

Wcześniej również podjął test w programie telewizyjnym z wykrywaczem kłamstw, jednak nie otrzymał wyników i twierdzi, że to doprowadziło jedynie do zamieszania. Prokuratura Regionalna w Szczecinie potwierdziła, że śledztwo zostało przedłużone do 14 listopada, a w ostatnim czasie przeprowadzono działania na posesji męża zaginionej. Jednak,  jak stwierdziła prokurator – „nie ma żadnych nowych informacji do przekazania w tej sprawie.” Mąż Beaty sugeruje, że w śledztwie padło stwierdzenie o śmierci kobiety, ale nikt mu nie przedstawił dowodów.

Czy Beata mogła uciec?

Wcześniejsze opinie męża i jego ówczesnej partnerki wskazywały, że Beata mogła wyjechać do Niemiec, teoria oparta m.in. na znalezieniu w jej aucie dokumentu obywatela Niemiec. Dziś mężczyzna oświadcza:

„Nie wiem, co się stało z Beatą. Nie wiem, czy żyje, czy uciekła i nie chcę się już nad tym zastanawiać.”

Rodzina zaginionej odrzuca tę wersję, podkreślając, że Beata długo walczyła o adopcję dzieci i nigdy by ich nie porzuciła. Kamery monitoringu zarejestrowały, jak Beata wraz z dziećmi opuszcza posesję rano 7 października, lecz urządzenie zostało potem wyłączone  i to w niejasnych okolicznościach. Nie wiadomo, czy kobieta wróciła do domu, ani co działo się dalej. Mąż twierdzi, że widział ją wychodzącą, ale potem nie miał wglądu,  twierdzi, iż był zajęty pracami wokół domu.

Minął rok od chwili, gdy zaginęła Beata Klimek. Mąż stoi pod ciągłą presją i w centrum podejrzeń. Choć codziennie podkreśla swoją niewinność, milczenie prokuratury i brak dowodów budzą ogromny niepokój. Czy znajdzie się informacja, która rozświetli tę ciemną zagadkę?

Źródło: Fakt / SuperExpress / Canva / Facebook

Udostępnij Facebook instagram

Zostaw komentarz

Kliknij by zamknąć i wrócić do strony głównej