Ewa Chodakowska broni Lefterisa po tym, jak w sieci pojawiły się zdjęcia jeszcze jej męża przy stoliku z dwiema kobietami. Trenerka opisała kulisy tego spotkania i poprosiła internautów o spokój. Sama jest w tej chwili w Kanadzie.
O końcu małżeństwa para poinformowała wspólnym oświadczeniem 2 września. Po 17 latach. Nie padło w nim ani słowo o zdradzie czy winie, a oboje zapewniali, że zostają w przyjaźni. Teraz ta deklaracja została sprawdzona.
23 września Pudelek opublikował zdjęcia Lefterisa Kavoukisa z jednej z restauracji. 51-latek siedział przy stoliku z dwiema kobietami, brunetką z upiętymi włosami i blondynką. Na kadrach wznoszą toasty i rozmawiają, a Grek w pewnym momencie głaszcze brunetkę po twarzy. Wychodząc z lokalu, objął ją, a blondynkę pożegnał uściskiem.
Zdjęcia poszła w świat razem z falą komentarzy pod adresem byłego partnera trenerki. Chodakowska nie czekała długo. Odpowiedziała wpisem na Instagramie, w którym przedstawiła własną wersję tamtego spotkania. Przekazała, że Lefteris spędzał ten czas w towarzystwie ich wspólnych przyjaciół, a z lokalu wyszedł sam.
“Kadry uchwycone podczas powitania, pożegnania mogą wyglądać bardzo sugestywnie, jeśli celowo nie pokazuje się całej reszty towarzystwa. Nieładnie. Tak rodzi się manipulacja, która dobrze się klika, choć niewiele ma wspólnego z rzeczywistością”
– napisała trenerka.
Trenerka przyznała, że negatywne i wręcz pogardliwe wpisy o jej byłym partnerze mocno ją poruszyły. On przeżył to tak samo. Zadzwonił do niej od razu.
“Lefteris też zadzwonił do mnie, bardzo przejęty. Chcę więc powiedzieć jasno: nie ma mojego przyzwolenia na krzywdzenie go w moim imieniu”
– zaznaczyła Chodakowska.
Podkreśliła przy tym, że jej były partner wciąż jest jej bardzo bliski, a rozstają się za obopólnym porozumieniem, z przyjaźnią, troską i szacunkiem. Formalności para ma dopiero przed sobą. Parą już nie są.
Osobny fragment wpisu skierowała do osób, które piszą do niej ze współczuciem. Podziękowała za troskę. I od razu poprosiła, żeby jej nie żałować, bo rodzinny wyjazd do Kanady wygląda zupełnie inaczej, niż wyobrażają to sobie internauci.
“Do tych, którzy piszą ‘biedna Ewa’ – dziękuję za troskę, naprawdę. Ale nie jestem biedna. Mam cudny czas z rodziną w Kanadzie – przez 16 dni przemierzamy ten kraj, chłonąc wspólny czas. Jestem dokładnie tu, gdzie chcę teraz być.”
– napisała.
Chodakowska zaznaczyła, że nie publikuje tego wpisu po to, by przekonywać ludzi szukających skandalu. Zwróciła się do tych, którzy od początku życzą dobrze im obojgu. Tym obiecała spokojny finał.
“Nie będzie wojny, publicznego prania brudów. Nie ma żadnych trupów w szafie”
– podkreśliła.
Na koniec zapowiedziała, że będzie kibicować byłemu mężowi, kiedy ten zdecyduje się stworzyć z kimś nowy związek. Chce, żeby był szczęśliwy. Wie, że on chce dla niej tego samego. Oboje proszą o zachowanie przyzwoitości.
Przypomnijmy, że Ewa Chodakowska i Lefteris Kavoukis poznali się na greckiej wyspie i spędzili razem 17 lat. Od wrześniowego oświadczenia trenerka kilka razy zabierała głos w swoich sprawach, między innymi wtedy, gdy opisywaliśmy jej zatrzymanie na lotnisku w drodze do Vancouver. Do Kanady poleciała z rodziną. Podróż ma potrwać 16 dni.
Źródło zdjęć: @chodakowskaewa