Hortensje na grobach to najmocniejszy trend tej jesieni, a chryzantemy schodzą na dalszy plan. Wszystkich Świętych wypada w tym roku w niedzielę 1 listopada, więc czasu na przygotowania zostało kilka tygodni. Wiązankę można złożyć samemu, bez wizyty przy cmentarnym straganie. Jest jednak jeden warunek.
Chryzantemy trzymały się cmentarzy od pokoleń, bo znoszą chłód i wytrzymują jesienne deszcze bez utraty wyglądu. Teraz muszą się dzielić miejscem. Obok nich na grobach stają róże, dalie, wrzosy oraz wrzośce, a największą karierę robią hortensje.
Kuszą dużymi, kulistymi kwiatostanami, które pasują zarówno do klasycznych, jak i do nowoczesnych kompozycji. Mają też przewagę, jakiej kupiona doniczka nie da. Rosną w przydomowych ogródkach, więc wiązankę da się złożyć samemu i ominąć tłok przy cmentarnych straganach.
Symbolikę ten krzew ma od dawna. Badacze z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku w opracowaniu o roślinach cmentarnych zwrócili uwagę, że rozrastająca się wokół grobu hortensja przypomina o upływie czasu od śmierci bliskiej osoby. W wiązankach pogrzebowych oznacza niewinność.
Za mniejsze doniczki producenci liczą sobie teraz od 10 do 15 złotych, a okazalsze rośliny wyceniają na 20 do 30 złotych. Stawki dzielą kraj na regiony. Różnice są spore.
Na Mazowszu odmiany drobnokwiatowe zaczynają się od około 17 złotych, a większe chryzantemy kosztują około 28 złotych. W Kujawsko-Pomorskiem klasyczne doniczki idą po 15 do 20 złotych, na Podlasiu po około 25 złotych, a w Wielkopolsce po około 20 złotych.
Uprawa odbywa się głównie w tunelach i szklarniach, dlatego rachunki za energię przekładają się wprost na cenę jednej doniczki. Producenci wskazują też na koszty wynagrodzeń oraz środków ochrony roślin. Przed 1 listopada stawki zwykle jeszcze rosną. W październiku ofertę rozszerzają jednak sieci handlowe i to potrafi zbić ceny.
Kwitnienie kończy się wraz z nastaniem jesieni, więc kwiaty trzeba przygotować z wyprzedzeniem. Ścina się wyłącznie pędy z kwiatami w szczycie rozkwitu, długie na jakieś 40 centymetrów. Sekator musi być wysterylizowany.
Pędy wiąże się w niewielkie pęczki i wiesza kwiatami w dół, w zacienionym, suchym oraz przewiewnym miejscu z dala od słońca. Schną mniej więcej trzy tygodnie. Końcówki łodyg można wcześniej zanurzyć na kilka dni w roztworze gliceryny z wodą w proporcji jeden do dwóch. Wtedy później się nie kruszą, a gotowy bukiet utrwala się lakierem do włosów.
Hortensje wpisują się w szerszy nurt. Florystyczne trendy odchodzą w tym roku od okazałych, wielobarwnych wiązanek na rzecz stonowanych zestawień. Na grobach pojawiają się mech, suszone trawy, szyszki i gałązki eukaliptusa, a obok nich wrzosy, karłowate iglaki, cyprysy, tuje oraz kapusta ozdobna.
W ostatnich latach popularność zdobyły też znicze solarne i przygaszone barwy, od burgundu do zgaszonej zieleni. Efekt ma być spokojny.
Przypomnijmy, że zwyczaj zdobienia grobów kwiatami sięga w Polsce czasów pogańskich. Dawni Słowianie wierzyli, że dusze zmarłych wracają do swoich domów, więc dekorowali je kwiatami i ziołami. Forma, którą znamy dzisiaj, przywędrowała z krajów sąsiednich pod koniec XIX wieku.
Tym razem święto wypada w niedzielę, a poniedziałek 2 listopada pozostaje zwykłym dniem pracy. Sejmowa Komisja do Spraw Petycji 13 maja 2026 roku nie uwzględniła petycji w tej sprawie. Kodeks pracy skraca wymiar czasu pracy tylko wtedy, gdy święto wypada w innym dniu niż niedziela. Dodatkowego dnia wolnego nie będzie.
Na wysuszenie kwiatów z własnego ogrodu zostało zatem kilka tygodni. Kto chce postawić na grobie hortensje, powinien wziąć sekator w najbliższych dniach. Zostały tygodnie, nie dni.
źródło zdjęć: Canva