Krzysztof Jackowski, jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich jasnowidzów, gościł niedawno w podcaście „WojewódzkiKędzierski”. W szczerej rozmowie z Kubą Wojewódzkim i Piotrem Kędzierskim opowiedział o kulisach swojej pracy i ujawnił, ile naprawdę bierze za swoje usługi. Okazuje się, że stawki są znacznie niższe, niż mogłoby się wydawać na podstawie jego medialnej popularności.
Podczas rozmowy prowadzący zapytali Jackowskiego o wynagrodzenie za pomoc w sprawach kryminalnych, w tym wskazanie miejsca, w którym spoczywa ciało. Jasnowidz odniósł się do głośnej sprawy z 2019 roku związanej z Piotrem Woźniakiem-Starakiem.
Państwo Starakowie zapłacili mi 250 zł. Możecie zadzwonić i się spytać. (…) Teraz, taka usługa, 300 zł kosztuje. To jest moja praca, ja żyję z tego od lat.
Jackowski podkreślił, że jego cennik zależy od rodzaju sprawy. Dla błahych zleceń klienci płacą mniej, a przy poważniejszych kwestiach stawka rośnie.
Różnie, jeżeli to jest błaha sprawa, to ludzie płacą 150 zł, od tego trzeba zapłacić podatek ZUS, a jeśli przychodzą w sprawie ważniejszej, to 300 zł. (…) Ja mam dużo spraw. Z zagranicy dużo ludzi się do mnie zgłasza
Podobne kwoty regularnie wywołują zdziwienie nie tylko wśród klientów, ale też w mediach i wśród słuchaczy podcastu. Wojewódzki skomentował nawet, że Jackowski „się frajeruje”, sugerując wyższe honorarium przy odnajdywaniu większych sum. Jasnowidz odpowiedział krótko i rzeczowo.
Nie wiem… Tak u mnie jest i już.
Jackowski zaznaczył, że mimo niskich stawek żyje z tego zajęcia od wielu lat i ma stały napływ zleceń, w tym spoza Polski. Jego podejście do rozliczeń pozostaje niezmienne, płaskie stawki bez prowizji od efektów. W rozmowie jasnowidz dał też do zrozumienia, że nie zamierza zmieniać modelu biznesowego. Dla wielu osób fakt, że za profesjonalną pomoc w tak delikatnych sprawach płaci się zaledwie kilkaset złotych, pozostaje zaskoczeniem. Jackowski jednak traktuje to jak zwykłą pracę, z której utrzymuje się od lat.

Źródło: Onet.pl / Akpa