Najnowszy odcinek programu Kuchenne rewolucje w Szpetalu Górnym zaczął się od szarpania za klamkę. Magda Gessler przyjechała do restauracji Sezon i zastała zamknięte drzwi. Pracownica wyjaśniła jej, że lokal jest nieczynny. Restauratorka nie kryła oburzenia.
Odcinek wyemitowany w czwartek 8 października 2026 roku w TVN był szóstym w tym sezonie. Tym razem Magda Gessler odwiedziła Szpetal Górny niedaleko Włocławka, bo o pomoc poprosiła ją Ilona, właścicielka restauracji Sezon, która od dłuższego czasu nie radziła sobie z prowadzeniem lokalu. Nikt nie spodziewał się jednak, że wizyta zacznie się od tak niezręcznego powitania przy wejściu.
Gwiazda TVN podeszła do wejścia i przez dłuższą chwilę szarpała za klamkę, zanim zorientowała się, że w środku nikt na nią nie czeka. Drzwi ani drgnęły, więc w końcu otworzyła je jedna z pracownic.
Co się dzieje, dlaczego tu jest zamknięte? Czemu tu jest tak zamknięte, że nie można otworzyć?
– pytała zaskoczona Gessler.
W odpowiedzi usłyszała, że restauracja jest nieczynna, ale gwiazda i tak może wejść do środka. Magda Gessler zrobiła jednak coś zupełnie innego, bo od razu się pożegnała i zaczęła zamykać za sobą drzwi.
To ja przepraszam, do widzenia.
Po chwili jednak wróciła i nie oszczędziła gospodarzy.
Tak się nie robi. Pierwszy raz w życiu mnie to spotkało.
– stwierdziła restauratorka.
W środku czekała ją kolejna niespodzianka. Stoły ustawiono tak jak na przyjęcie weselne. “To jest wesele?” – dopytywała Gessler. Pracownica tłumaczyła, że lokal bazuje głównie na imprezach i jest obecnie “wyciszony”.
Wszystko wyjaśniła sama Ilona. Jak podaje TVN, po odejściu wspólniczki na jej głowę spadły spotkania z klientami i podpisywanie umów. Prowadzenie biznesu w pojedynkę zaczęło ją przerastać, dlatego ograniczyła działalność lokalu do imprez okolicznościowych, cateringu i jedzenia na wynos. Sama wiedziała, że to droga donikąd.
Degustacja tylko to potwierdziła, bo już zupa pomidorowa z lanymi kluskami bardzo rozczarowała Magdę Gessler. Restauratorka uznała ją za nudną i pozbawioną smaku, więc poprosiła nawet o pokazanie słoika z pomidorami z własnych przetworów, z których gotowano zupę. Okazało się, że wekowano je bez żadnych dodatków.
Niewiele lepiej wypadł kotlet schabowy z purée ziemniaczanym, bo panierka odchodziła od mięsa całymi płatami. Najlepiej wypadł burger, w którym mięso było naprawdę dobre, ale całość zdominowała kolendra, która zamiast podkreślać smak, zupełnie go przykryła. Po degustacji Gessler oceniła, że w lokalu widać ogromną staranność, ale brakuje wiedzy.
Restauratorka zaproponowała liczne zmiany. Sezon zamienił się w Szlachetną Kuchnię Polską, a wnętrze przeszło metamorfozę. Kiedy kilka tygodni później Gessler wróciła do Szpetala na kontrolę, zastała zupełnie inny obraz niż przy pierwszej wizycie. Lokal był pełen gości.
Na stół trafił tatar z pomidora, pomidorowa z buraczanym twistem i kotlety cielęce z kością. Do tatara miała drobną uwagę, bo sos wymagał więcej soli i anchois, ale reszta dań zebrała same pochwały, podobnie jak karta i atmosfera w lokalu.
Na koniec Gessler wystawiła restauracji piątkę i nagrodziła zespół brawami, a nowej nazwie poświęciła osobny komplement, nazywając pracowników lokalu szlachtą smaku. Rewolucja okazała się wyjątkowo udana.
Widzowie zwrócili jednak uwagę na coś jeszcze. Jak donosi Pudelek, fani w komentarzach na Instagramie zachwycali się odmienioną fryzurą gwiazdy. “Pani Magdo jak milion dolarów” – pisał jeden z nich.
Przypomnijmy, że Kuchenne rewolucje zadebiutowały na antenie TVN w marcu 2010 roku. Tydzień wcześniej Magda Gessler odwiedziła Karpacz, gdzie trafiła na konflikt w zespole. Wcześniej głośno było też o lokalu, który zniknął z Wejherowa po rewolucji.
źródło zdjęć: Akpa