Paweł Małaszyński gorzko o swojej karierze. Zdradził, jak często bywa dziś na castingach

14 października 2026
Przez: : Beata Nowak

Paweł Małaszyński o castingach mówi dziś z wyraźną goryczą. W programie “Kultura WPełni” Wirtualnej Polski aktor przyznał, że od lat prawie nikt go na nie nie zaprasza. Gwiazdor “Magdy M.” nie szukał wymówek. Winą za to, że jego kariera zwolniła, obarczył przede wszystkim siebie.

Rozmowa ukazała się w serwisie WP Kultura 13 października 2026 roku. Małaszyński opowiadał w niej o tym, jak jego kariera potoczyła się zupełnie inaczej, niż sobie kiedyś zaplanował, o poczuciu znalezienia się na bocznym torze, braku propozycji i rozczarowaniach, z którymi musiał się zmierzyć. Nie owijał w bawełnę.

Małaszyński o castingach, na które nikt go nie zaprasza

Popularność dały mu seriale “Oficer” i “Magda M.”. Zwłaszcza rola prawnika Piotra Korzeckiego uczyniła z niego jednego z najbardziej rozpoznawalnych aktorów w Polsce. Sukces miał jednak swoją cenę.

Po “Magdzie M.” dostawał głównie propozycje podobnych ról, a on świadomie z nich rezygnował, bo nie chciał zostać na zawsze zaszufladkowany jako romantyczny amant i marzył o tym, żeby jako aktor się zmieniać i próbować zupełnie innych rzeczy. Wyszło inaczej.

Z perspektywy czasu przyznaje, że przegapił moment, w którym jego pozycja w branży zaczęła się zmieniać.

“W pewnym momencie zaczęli przychodzić nowi, młodzi, być może zdolniejsi. Gdzieś tam rzeczywiście nie zauważyłem tego momentu, gdzie zjechałem na boczny tor w pewien sposób. Może gdzieś tam mój wizerunek został już wyeksploatowany.”

– wyznał w rozmowie z Wirtualną Polską.

Najbardziej zaskoczyła jego odpowiedź na pytanie, czy wciąż chodzi na castingi, bo okazało się, że zdarza się to niezwykle rzadko. Nie dlatego, że odrzuca scenariusze. Po prostu ich nie dostaje.

“Po prostu nie jestem zapraszany. Od ostatniej dekady byłem może dwa, trzy razy.”

– przyznał Małaszyński.

Paweł Małaszyński przyznał, że zawiódł samego siebie

Aktor rozumie, że w branży zmieniają się pokolenia, a reżyserzy chętnie pracują ze sprawdzonym gronem. O udział w castingach, na które nikt go nie zaprosił, zabiegać jednak nie zamierza, bo jak tłumaczył, jeśli reżyser czy producent cię nie chce, to przebijanie się przez taki mur nie ma sensu. Nazwał to walką z wiatrakami.

Opowiedział też, że plan na życie zawodowe ułożył sobie bardzo dawno temu i przez długi czas wszystko szło dokładnie zgodnie z nim. Do czasu.

“Ewidentnie szedłem po prostu jak burza. Aż w pewnym momencie wychyliłem się za bardzo z tego pociągu i przywaliłem w semafor.”

– relacjonował.

Nie oszczędzał się w tej ocenie, choć od razu zastrzegł, że mówi wyłącznie o sprawach zawodowych.

“No, tutaj mogę powiedzieć śmiało, że zawiodłem siebie samego. Też otaczałem się ludźmi, którymi nie powinienem się otaczać.”

– dodał.

Aktor wciąż czeka na nowe rozdanie

Mimo to nie porzucił ambicji. Spełnienie daje mu przede wszystkim teatr, w którym nadal regularnie występuje, choć w filmach i serialach pojawia się znacznie rzadziej, niż sam by sobie tego życzył.

Dopuszcza też myśl, że jego sytuacja może się już nie zmienić i zostanie w miejscu, w którym jest teraz. Nadziei jednak nie stracił.

“Cały czas wierzę, że przyjdzie fantastyczna rola, czy w serialu, czy w filmie.”

– podkreślił.

Paweł Małaszyński urodził się w Szczecinku, a 26 czerwca 2026 roku skończył 50 lat. Jest też wokalistą, założycielem i liderem zespołu Cochise. Jak podaje portal Pomponik, swoją żonę poznał jeszcze w przedszkolu. Los złączył ich ponownie w liceum i są razem do dziś.

Obecnie aktora można oglądać w serialu Polsatu “Zdrada”. Kto wie, może to właśnie ta rola otworzy mu drzwi do kolejnych castingów.

Paweł Małaszyński. Fot. AKPA

źródło zdjęć: Akpa

Udostępnij Facebook instagram

Zostaw komentarz

Kliknij by zamknąć i wrócić do strony głównej