Klaudia Klimczyk, znana w sieci jako “Mama na obrotach”, schudła już 55 kilogramów i zdradziła fanom, jak tego dokonała. Teraz poszła o krok dalej. Influencerka przyznała, że zaczęła pracę z psychodietetykiem. Powód zaskoczył wielu obserwatorów.
35-letnia Ślązaczka zdobyła popularność na TikToku, gdzie z humorem pokazuje swoją codzienność. Ma dwie córki, a z mężem świętowała niedawno 15. rocznicę ślubu. Od kilku miesięcy najwięcej mówi się jednak o jej metamorfozie.
W najnowszym nagraniu z serii pytań i odpowiedzi influencerka opowiedziała, jak wyglądała jej droga. Jak relacjonuje portal Pudelek, postawiła sprawę jasno i od razu rozwiała wątpliwości dotyczące cudownych sposobów na odchudzanie. Żadnych cudów.
Klaudia nie ukrywa, że jej metoda była prosta, choć wymagała ogromnej dyscypliny. Odcięła się od modnych diet i obietnic szybkich efektów.
“Ja nie piłam żadnych magicznych herbatek i nie żyłam o liściu sałaty. Przede wszystkim nie przestałam jeść. Zaczęłam liczyć kalorie, weszłam na deficyt, a po jakimś czasie weszły też ćwiczenia.”
– wyjaśniła.
Nie obyło się też bez typowego dla niej poczucia humoru. Influencerka przypomniała, że przy wadze 135 kilogramów nie była w stanie od razu rzucić się na głęboką wodę.
“Bo piątkę to ja wtedy mogłam zrobić, ale kroków do lodówki.”
– zażartowała.
Zaczynała od prostych ćwiczeń w domu, a z czasem dołożyła do nich cardio, bieganie i ćwiczenia na skakance. Kilogramy zaczęły spadać.
Jak się okazuje, sama liczba na wadze to nie wszystko. Klaudia szczerze przyznała, że utrata wagi ma też drugą, mniej widoczną stronę.
“Teraz mam -55 kg. I wiecie co? To wcale nie znaczy, że to teraz jest wszystko łatwe. Bo ciało zmieniło mi się bardzo, ale głowa nad tym wszystkim uff, nie nadąża”
– wyznała.
Influencerka opisała sytuacje, które dobrze zna wiele osób po tak dużej zmianie wagi, bo lustro wciąż pokazuje jej kogoś innego. Podobnie bywa w sklepie.
“Mam takie momenty, że stoję przed lustrem i ja widzę dawną siebie, czyli tę sprzed 55 kg. Wchodzę do sklepu i zamiast iść w te rozmiary mniejsze, to ja cisnę w te moje rozmiary, co ja kiedyś wchodziłam. Moja głowa gada, Klaudia, weź se większe, na wszelki wypadek.”
– relacjonowała.
Dlatego postanowiła zadbać nie tylko o ciało, ale też o psychikę, i tym razem sięgnęła po pomoc specjalisty.
Klaudia wyjaśniła, że to była jej pierwsza rozmowa z psychodietetykiem i że uznała ten moment za właściwy na zmianę podejścia do samej siebie.
“Przyszedł na to czas, żeby zrobić aktualizację oprogramowania.”
– zdradziła.
Celem pracy z psychodietetykiem ma być akceptacja nowego wyglądu. Klaudia chce w końcu zobaczyć w lustrze kobietę, którą jest dziś. Podkreśliła też, że odchudzanie to coś więcej niż dieta i ruch.
“Schudnąć to nie jest tylko mniej jeść i więcej się ruszać”
– dodała.
Przypomnijmy, że w połowie września influencerka pokazała w sieci swój brzuch ze skórą, która została po utracie kilogramów. Nie ukrywała jej i nie sięgała po filtry, a waga wskazywała wtedy 80 kilogramów przy wyjściowych 135. Fani od miesięcy kibicują jej przemianie. Teraz trzymają kciuki za kolejny etap.