Marieta Żukowska zagrała główną rolę kobiecą we włoskim filmie “Limoni a Varsavia” w reżyserii Bruna Colelli. W rozmowie z magazynem ELLE aktorka z Żywca opowiedziała, jak trafiła na plan, nie znając języka. Kluczową rolę odegrał jeden z najważniejszych polskich reżyserów.
Film miał pokaz na Taormina Film Fest na Sycylii. Do włoskich kin wszedł 27 sierpnia 2026 roku. Na polską premierę trzeba jeszcze poczekać.
Cała historia zaczęła się od jednego zdania rzuconego u agentki. Aktorka wspomina, że powiedziała jej: “Właśnie kupiliśmy dom we Włoszech, teraz byłoby wspaniale zrobić tam jakiś film”. Reakcja przyszła błyskawicznie.
Dokładnie 20 minut później zadzwonił telefon i zaproponowano mi pracę, bez żadnych zdjęć próbnych
– wspomina aktorka.
Jak się okazuje, za propozycją stał Krzysztof Zanussi. Co ciekawe, Żukowska nigdy wcześniej z nim nie pracowała.
Bruno powiedział mi, że Krzysztof Zanussi opowiedział mu, jaką jestem aktorką. Zobaczył potem moje filmy i zdecydował, że będę idealna do tej postaci.
Rekomendowała ją też Kasia Skórska, wieloletnia asystentka Andrzeja Wajdy. Był tylko jeden problem. Żukowska nie mówiła ani słowa po włosku.
W filmie gra Zosię, Polkę i arystokratkę, żonę głównego bohatera, czyli kobietę, która próbuje uciec od własnej elegancji, arystokratycznego pochodzenia i tego, kim według innych powinna być. To kobieta emocjonalna, zmienna i trochę nieprzewidywalna. Rola wymagała długich partii tekstu po włosku.
Na szczęście miałam osiem miesięcy, żeby przygotować się do głównych scen. Miałam naprawdę gigantyczne monologi po włosku
– przyznała.
“Limoni a Varsavia” to komedia o dwóch kuzynach, którzy próbują uratować swoją włoską restaurację. Zdjęcia kręcono w Polsce i we Włoszech, między innymi w Warszawie, Gdańsku, Wrocławiu i Neapolu. W obsadzie są też Roberto De Francesco, Ninni Bruschetta i Anna Cieślak.
Żukowska zdradziła anegdotę z planu nad Bałtykiem. Grała w samej płachcie narzuconej na bieliznę, a “Nad polskim morzem w czerwcu było 15 stopni”. Ninni Bruschetta w garniturze przez dziesięć minut kłócił się z reżyserem o to, by nie zdejmować marynarki. Gdy Colella wskazał na skąpo ubraną partnerkę, aktor miał odpowiedzieć:
Bruno zlituj się Marieta jest dziewczyną z Polski, a ja jestem chłopakiem z Sycylii!!!
Film znalazł się wśród dziesięciu tytułów wybranych do selekcji festiwalu w Taorminie. Pokaz odbył się w antycznym teatrze. Widownia nagrodziła go spontanicznym aplauzem.
Ten teatr jest na pięć tysięcy osób. Naprawdę robi to wrażenie
– relacjonowała Żukowska. Za kulisami mijała się z Helen Mirren, Russellem Crowe’em i Jane Campion.
Pobyt we Włoszech zmienił jej spojrzenie na Polskę. Aktorka uważa, że jako ludzie i jako naród wciąż żyjemy w kompleksie Zachodu, a przez to nie potrafimy docenić osiągnięć naszych biznesmenów, naukowców i artystów, którzy liczą się w Europie. Nie kryła, czego jej brakuje w mediach.
Tyle polskich filmów dostaje nagrody na świecie.
Zaraz potem dodała, że “Marzyłabym o tym, żeby portale plotkarskie również o tym pisały”. Mocne słowa.
Włoska przygoda na tym się nie kończy. Colella przygotowuje kolejne projekty, a Żukowska ma w nich wystąpić. “Cieszę się, że dostał dofinansowanie na kolejne dwa filmy” – podkreśliła.
Jesienią aktorka chce też odwiedzić swoją dawną podstawówkę w Żywcu i porozmawiać z uczniami o marzeniach.
Pojadę tam z wielką radością i powiem, żeby byli wierni swoim marzeniom, że mogą wszystko
– zapowiedziała.
Przypomnijmy, że Marieta Żukowska pochodzi z Żywca i jest absolwentką Wydziału Aktorskiego łódzkiej Filmówki. Zadebiutowała filmem “Nieruchomy poruszyciel”. Od września można ją oglądać w serialu “Zdrada” w Polsacie, gdzie gra Elizę. Na ekranie partnerują jej między innymi Paweł Małaszyński, Anna Karczmarczyk i Dawid Ogrodnik.