Martirenti po operacji nosa w Turcji pokazała wreszcie efekty metamorfozy. Influencerka poleciała do tureckiej kliniki pod koniec czerwca, a potem tygodniami relacjonowała rekonwalescencję. Teraz odpowiedziała internaucie, który zapytał ją o sens całej tej decyzji. Nie owijała w bawełnę.
Marta Rentel, znana szerzej jako Martirenti, zdecydowała się na korektę nosa oraz plastykę powiek. Tiktokerka i zawodniczka freak fightów nie robiła z tego tajemnicy. Oba zabiegi odbyły się w ramach współpracy barterowej, o czym sama poinformowała obserwatorów.
Przez kilka tygodni jej instagramowe konto, które obserwuje milion osób, przypominało pamiętnik z tureckiej kliniki. Pokazywała opatrunki, opuchliznę wokół oczu, a nawet szpitalne posiłki. Nie oszczędzała fanom żadnego etapu.
Gdy obrzęk wreszcie zaczął schodzić, przyszedł czas na oficjalną prezentację. Influencerka opublikowała nagranie, na którym z dumą pokazuje wyprostowany profil bez charakterystycznego wcześniej garbka. Radość z efektu zakłócił jej jeden z dociekliwych obserwatorów. “Po co zrobiłaś sobie nos?” – dopytywał internauta cytowany przez Martę. Odpowiedziała mu filmikiem, w którym zestawiła obecny kształt nosa z dawnymi ujęciami.
“Bo chciałam. Jestem bardzo zadowolona z przebiegu operacji i czuję, że w jakiś sposób zmieniło to moje życie. Dla kogoś jest to mały detal, a dla mnie zupełnie inna pewność siebie”
– wyznała Martirenti.
Nos nie był jedynym powodem wyjazdu. 31-latka poddała się także plastyce powiek, a tutaj w grę wchodziły względy zdrowotne. Jak zdradzała w relacjach, cierpi na wadę wrodzoną, która powodowała asymetrię oczu. O problemie mówiła jeszcze przed wylotem.
Tuż po zabiegu na bieżąco opisywała swoje samopoczucie. Przyznawała wtedy, że jest zadowolona z decyzji, choć zmieniano jej opatrunki i przez zatkany nos nie mogła spokojnie spać. Efekt końcowy pokazała dopiero teraz.
Przypomnijmy, że poprawianie urody u zagranicznych chirurgów stało się w rodzimym show-biznesie chlebem powszednim. Podobną drogę przeszła gwiazda “Rolnik szuka żony”, która wróciła z Turcji z nowym uśmiechem.
O samym wylocie Martirenti pisaliśmy na początku lipca, gdy influencerka pokazywała dopiero opatrunki i pierwsze siniaki.
źródło zdjęć: @martirenti