Minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz wywołała gorącą debatę, wskazując na konieczność zmian w polskim systemie emerytalnym. Jej zdaniem obniżenie wieku emerytalnego dla mężczyzn do 60 lat może być jedyną możliwą opcją w obecnej sytuacji demograficznej i społecznej.
Polityczka z Polski 2050 podkreśla, że obecny system, w którym kobiety przechodzą na emeryturę w wieku 60 lat, a mężczyźni w 65, wymaga pilnej korekty. Zrównanie tych progów w dół dla mężczyzn ma według niej szansę na szersze poparcie społeczne niż podnoszenie wieku dla kobiet. Minister zwraca uwagę na krótszą średnią długość życia mężczyzn. Także na fakt, że wiele osób z tej grupy zawodowej pracuje w ciężkich warunkach. Obniżenie progu do 60 lat pozwoliłoby na bardziej sprawiedliwe traktowanie obu płci bez konieczności wydłużania aktywności zawodowej kobiet.
Stanowisko Pełczyńskiej-Nałęcz spotyka się z mieszanymi reakcjami. Część ekspertów i związków zawodowych popiera ideę obniżenia wieku dla mężczyzn jako krok w stronę równości. Inni ostrzegają przed dodatkowym obciążeniem systemu emerytalnego i apelują o szerszą debatę publiczną.
Polska zmaga się z szybkim starzeniem się społeczeństwa i niskim przyrostem naturalnym. W takiej sytuacji utrzymanie wysokiego wieku emerytalnego dla mężczyzn może prowadzić do dalszego pogłębiania nierówności i problemów z wypłacalnością Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Pełczyńska-Nałęcz zaznacza, że jej ugrupowanie nie planuje na razie zgłaszać gotowego projektu ustawy, lecz chce zainicjować otwartą dyskusję. Celem jest znalezienie rozwiązania, które będzie akceptowalne zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn, a jednocześnie realne z punktu widzenia finansów publicznych.
Źródło: Fakt/ Instagram