Michał Wójcik od trzech lat figuruje w papierach jako lokator pustostanu w Katowicach. Budynek należy do rodziców jego zmarłej partnerki, a ci chcą go wreszcie wyburzyć. Urzędnicy od lutego nie potrafią ustalić, gdzie kabareciarz naprawdę mieszka. Sprawa trafia do sądu.
Nieruchomość przy ulicy Średniej w Katowicach od dawna straszy przechodniów. To pod tym adresem od trzech lat zameldowany jest 54-letni Michał Wójcik z kabaretu Ani Mru-Mru. Budynek należy do Barbary i Janusza W., rodziców Janiny Włudarczyk. To była partnerka artysty i matka jego syna.
Janina zmarła 6 marca 2023 roku na nowotwór piersi. Miała 37 lat. Ośmioletni chłopiec wychowuje się dziś u ojca i jego nowej partnerki, a rodzice zmarłej nie mają kontaktu ani z niedoszłym zięciem, ani z wnukiem.
Jak opowiadają “Faktowi”, kabareciarz zameldował się w budynku dwa tygodnie po śmierci ich córki. Miał wtedy wpaść w poważne kłopoty finansowe, a meldunek w Katowicach był mu potrzebny do rozłożenia długu w urzędzie skarbowym. Zgodzili się, bo chcieli mu pomóc.
Dziś państwo W. mają wobec tej działki zupełnie inne plany. Chcą rozebrać budynek i zagospodarować teren, bo ruina zagraża bezpieczeństwu przechodniów. Rozbiórki nie da się jednak ruszyć, dopóki w dokumentach mieszka tam ktoś inny.
Właściciele dodają, że pod ten adres od dłuższego czasu zgłaszają się osoby podające się za wierzycieli artysty. Katowicki urząd prowadzi postępowanie o wymeldowanie z pustostanu od lutego 2026 roku. Efektu wciąż nie ma.
Jak tłumaczy “Faktowi” pani Barbara, “by doszło do wymeldowania, trzeba podać obecny adres, pod którym przebywa osoba wymeldowana”. Tego adresu nikt nie zna. Urzędnicy sprawdzali nawet Lublin, gdzie artysta był zameldowany przed laty.
W sierpniu Michał Wójcik miał zgłosić się do Urzędu Miejskiego w Mysłowicach, bo tam od dłuższego czasu wynajmuje mieszkanie. W wyznaczonym terminie się nie pojawił. Katowicki magistrat został więc zmuszony wystąpić do sądu o wyznaczenie przedstawiciela dla osoby nieobecnej.
Taki kurator będzie reprezentował kabareciarza w postępowaniu administracyjnym. Dla właścicieli rudery oznacza to kolejne miesiące czekania.
Sprawa znowu się przeciąga o kolejne miesiące
– podsumowują rodzice Janiny Włudarczyk.
Dariusz Czapla z Urzędu Miejskiego w Katowicach wyjaśnił, że “organ przed wydaniem decyzji musi ustalić, czy osoba faktycznie i trwale opuściła lokal”. Urzędnicy muszą zebrać dowody, przesłuchać świadków i przeprowadzić oględziny. To wszystko trwa.
Sam zainteresowany milczy. Zbigniew Remlein, menedżer kabareciarza, zapewnił “Faktowi”, że przekazał artyście prośbę o kontakt. Odpowiedzi nie było.
Przypomnijmy, że na początku 2026 roku Ani Mru-Mru odwołał wszystkie występy z powodu problemów zdrowotnych Michała Wójcika. Formacja wróciła na scenę pod koniec marca. O pustostanie przy ulicy Średniej artysta publicznie się nie wypowiedział.
Źródło zdjęć: AKPA