Peter Byrne nie żyje. Wokalista Naked Eyes zmarł 14 września w Los Angeles po krótkiej chorobie w wieku 74 lat. O śmierci muzyka zespół poinformował dopiero 23 września, na swojej oficjalnej stronie. Rodzina ma do fanów jedną prośbę.
Komunikat stanął na oficjalnej stronie duetu 23 września. Wokalista zmarł dziewięć dni wcześniej, w poniedziałek 14 września, w Los Angeles. Bliscy przekazali, że odszedł spokojnie po krótkiej chorobie. Miał 74 lata.
Rodzina zapowiedziała prywatną ceremonię. Fanów poprosiła o jedno: żeby uczcili pamięć artysty, słuchając jego muzyki. Kondolencje można zostawiać w komentarzach na blogu zespołu.
Peter Byrne urodził się 9 czerwca 1952 roku w Islington w północnym Londynie. Pozostawił troje dzieci – Merlina, Dylana i Chloe – byłą żonę Elenę oraz czworo rodzeństwa.
Zanim powstał duet, Byrne grał w formacjach Studio i Neon. W Neonie, między 1979 a 1982 rokiem, towarzyszył mu Rob Fisher. Przez ten sam skład przewinęli się muzycy, którzy wkrótce stworzyli Tears for Fears: Curt Smith, Roland Orzabal, Neil Taylor i Manny Elias.
Naked Eyes Peter Byrne założył z Fisherem w 1982 roku. Debiut nagrali w Abbey Road Studios z producentem Tonym Mansfieldem. W Wielkiej Brytanii płyta wyszła jako “Burning Bridges”, w Stanach pod nazwą zespołu. Na 32 miejscu zestawienia Billboard 200 zameldowała się w 1983 roku.
Największy sukces przyniosła im nowa wersja “Always Something There to Remind Me”. Piosenkę napisali Burt Bacharach i Hal David. W 1983 roku nagranie dotarło do ósmego miejsca listy Billboard Hot 100. Był to jedyny utwór duetu w pierwszej dziesiątce tego zestawienia.
Niewiele niżej uplasował się kolejny singiel, “Promises, Promises”. Zajął jedenaste miejsce. Kolejne nagrania, “When the Lights Go Out” oraz “(What) In the Name of Love”, również weszły do amerykańskiego Top 40.
Z remiksem “Promises, Promises” wiąże się historia, o której do dziś mało kto pamięta. Do studia zaprosił Madonnę producent John Jellybean Benitez, przygotowujący wtedy jej debiutancki album. Nagrana przez nią partia wokalna wyszła jednak dopiero w 2001 roku.
Co ciekawe, głos Byrne’a słychać też u Stevie Wondera. Zaśpiewał w chórkach jego przeboju “Part-Time Lover” z 1985 roku. Pisał również piosenki dla filmu i telewizji, w tym utwór dla Mary-Kate oraz Ashley Olsen.
Przypomnijmy, że Rob Fisher zmarł w 1999 roku w wieku 42 lat, po operacji związanej z chorobą nowotworową. Peter Byrne szyldu jednak nie zwinął. W 2001 roku wydał solową płytę “The Real Illusion”, a w 2006 roku reaktywował zespół z nowym składem.
Potem ukazały się jeszcze dwa albumy grupy, a w 2025 roku wznowiono zremasterowany debiut. Wokalista koncertował do końca. Ostatni występ zagrał 6 czerwca 2026 roku, podczas imprezy Totally 80s Pool Party w Las Vegas.
Wiadomość z 23 września zamknęła historię zespołu. Peter Byrne pozostawił po sobie cztery single z amerykańskiego Top 40 oraz przebój, od którego zaczęła się kariera duetu.
źródło zdjęć: Canva