Zbiórka na leczenie Adriana Szymaniaka zakończyła się na kwocie 2 581 813 złotych. Złożyło się na nią 65 764 osoby, a serwis pomagam.pl nie przyjmuje już nowych wpłat. Pieniądze ze zbiórki Szymaniaka nie przepadną. Bliscy uczestnika “Ślubu od pierwszego wejrzenia” napisali w komunikacie, komu teraz posłużą.
Akcja w serwisie pomagam.pl miała sfinansować kosztowne leczenie glejaka IV stopnia, jednej z najcięższych postaci raka mózgu. Na koncie widnieje dziś 2 581 813 złotych od 65 764 osób. Więcej wpłat serwis nie przyjmie.
Największą pozycją miała być terapia TTFields, zaplanowana po zakończeniu radioterapii. Chory nosi w niej na głowie specjalne urządzenie, o którym Szymaniak sam opowiadał obserwującym. W Polsce metoda była dostępna wyłącznie komercyjnie, więc rachunek zostawał po stronie pacjenta.
Część pieniędzy rozeszła się na zwykłej codzienności. Rodzina przebudowała dom pod potrzeby chorego, kupiła sprzęt medyczny i rehabilitacyjny, opłaciła całodobowe dyżury pielęgniarek oraz rehabilitantów. Każdy taki wydatek opisywała potem w aktualizacjach akcji.
Wpis z decyzją pojawił się na stronie akcji tego samego dnia, w którym bliscy ogłosili śmierć Adriana Szymaniaka. Najpierw podziękowali wszystkim, którzy dołożyli się do leczenia. Potem napisali, co dalej z zebranymi pieniędzmi.
“Z całego serca dziękujemy za wsparcie. W ramach zebranych środków będziemy mogli również pomagać innym osobom, które jeszcze mają szansę na wygraną z tą chorobą”
– przekazali bliscy na stronie zbiórki.
Więcej konkretów nie ma. Rodzina nie zdradziła, w jakiej formie przekaże pieniądze, ani kto zostanie obdarowany. Nie podała też terminu, w którym takie decyzje zapadną. Pod komunikatem podpisali się żona, dzieci oraz przyjaciele Adriana.
Sam Szymaniak wspierał innych chorych jeszcze w trakcie własnego leczenia. Doradzał pacjentom i dodawał im otuchy, o czym rodzina pisała w opisie akcji. Chciał dla nich większych możliwości niż te, które miał sam.
Przypomnijmy, że nowotwór wykryto u niego w połowie 2025 roku. Przeszedł operacje, radioterapię oraz kolejne cykle chemioterapii. Latem 2026 roku choroba wróciła. Rodzina zostawiła wtedy dom i przeniosła się do innego miasta, bliżej Centrum Onkologii.
Adrian Szymaniak zmarł w sobotę 5 września w wieku 39 lat, po ponad roku walki z guzem mózgu. O śmierci męża poinformowała Anita Szydłowska-Szymaniak. Ostatnie tygodnie spędził już w domu, pod całodobową opieką. Zostawił żonę oraz dwoje dzieci, Jerzyka i Biankę.
Wokół pożegnania nie brakowało napięć. Mama Adriana nie zgodziła się na miejsce pochówku syna, a jego żona odpowiedziała jej obszernym oświadczeniem. Obie wypowiedziały się publicznie.
W komunikacie o śmierci bliscy poprosili o prywatność. Pogrzeb ma mieć charakter wyłącznie rodzinny, bez udziału mediów, bez zdjęć i bez nagrań.
źródło zdjęć: @adrian_szz