Poszukiwania Witolda Płóciennika trwają od soboty 29 sierpnia. Ceniony operator filmowy zniknął w Lubniewicach nad jeziorem Lubiąż, a w teren ruszyły policyjny śmigłowiec, drony z termowizją i sonary. We wtorek 1 września do akcji ma wejść również wojsko. Bliscy operatora wciąż liczą na jeden scenariusz.
Komenda Powiatowa Policji w Sulęcinie prowadzi działania od poranka w poniedziałek 31 sierpnia. Funkcjonariusze sprawdzają tereny leśne i otwarte, a także okolice zbiorników oraz cieków wodnych. Skala akcji jest ogromna.
Nad terenem pracuje policyjny śmigłowiec, a rozległe i trudno dostępne obszary policjanci przeczesują dronami z kamerami termowizyjnymi. Tam, gdzie nie dojadą samochody, wjeżdżają quady. Strażacy i ratownicy sprawdzają akweny sonarami. Kierunki dalszych działań wyznacza pies tropiący.
W poszukiwaniach biorą udział policjanci pionu kryminalnego, strażacy Państwowej Straży Pożarnej oraz druhowie z ochotniczych straży. Wspierają ich ratownicy WOPR, grupa ratowniczo-poszukiwawcza i ochotnicy. Do przeczesywania linii brzegowej dołączyła ekipa filmowa, z którą pracował operator.
We wtorek 1 września służby zapowiedziały działania w podobnej skali. Martyna Litka z sulęcińskiej komendy przekazała RMF24, że do poszukiwań ma zostać zaangażowane również wojsko. Nie było natomiast pewne, czy uda się ponownie wykorzystać śmigłowiec. Przeszkodą miała być pogoda.
Witold Płóciennik przebywał w Lubuskiem służbowo. Jak podaje “Fakt”, pracował w Gorzowie przy nowej kryminalnej produkcji Netfliksa, a wolny weekend chciał spędzić w oddalonych o około 30 kilometrów Lubniewicach. Później planował odwiedzić matkę w Zielonej Górze. Do celu nie dotarł.
Zawiadomienie o zaginięciu złożył dorosły syn operatora. W poniedziałek 31 sierpnia funkcjonariusze zlokalizowali jego samochód zaparkowany w Lubniewicach. Psy tropiące podjęły ślad, jednak ich pracę utrudniały warunki atmosferyczne.
Jak podaje “Fakt”, przed zaginięciem 56-latek był widziany w sklepie oraz w lokalnej restauracji, a następnie ruszył w kierunku lasu. Ostatnim kontaktem z bliskimi były zdjęcia, które wysłał znad jeziora Lubiąż. Wszystkie łodzie oraz kajaki w okolicznych wypożyczalniach znajdowały się w bazie.
Powołując się na ustalenia “Gazety Wyborczej”, “Fakt” podał, że operator miał prawdopodobnie zabrać ze sobą hamak. Rodzina liczy więc na najprostszy scenariusz.
“Cały czas wierzymy, że wszedł do lasu odpocząć, a potem się zgubił. Szuka drogi, trzeba mu pomóc.”
– przekazała “Gazecie Wyborczej” osoba z otoczenia rodziny.
Policja opublikowała też rysopis zaginionego. Płóciennik ma około 185 centymetrów wzrostu i krępą sylwetkę, jest łysy i ma siwą brodę. W chwili zaginięcia miał przy sobie ciemnozielony plecak oraz krótkie spodenki i długie, ciemne skarpetki we wzorki. Sulęcińska komenda prosi o kontakt każdego, kto go widział.
Przypomnijmy, że operator należy do najbardziej cenionych polskich autorów zdjęć filmowych. Urodził się 4 stycznia 1970 roku w Zielonej Górze. Ukończył Wydział Operatorski i Realizacji Telewizyjnej łódzkiej Szkoły Filmowej.
Odpowiadał za zdjęcia do “Wymyku”, “Carte Blanche” oraz “Święta ognia”, a w telewizji do “Kruka”, “Stulecia Winnych” i “Klangoru”. W tym roku na ekrany trafiły “Ołowiane dzieci”.
W 2019 roku nagrodzono go w Gdyni za zdjęcia do filmu “Ikar. Legenda Mietka Kosza”. Rok później zdjęcia do “Ziei” przyniosły mu Nagrodę Główną w Konkursie Filmów Polskich na festiwalu Camerimage. W 2022 roku nominowano go do Orła oraz Nagrody PSC za zdjęcia do “Mistrza”.
Stowarzyszenie Autorów Zdjęć Filmowych przedstawiało go również jako przewodniczącego Związku Zawodowego Filmowców. Poszukiwania wciąż trwają. Służby nie informują o przełomie.
Wyświetl ten post na Instagramie
fot. Canva , KPP Sulęcin