IMGW opublikował nową, eksperymentalną prognozę na zimę, obejmującą okres od listopada 2026 do lutego 2027 roku. Prognoza IMGW na zimę wyraźnie różni się od wrześniowej. Synoptycy wycofali się z ciepłego grudnia. Uwagę zwraca jednak luty.
Według najnowszych map zima podzieli się na dwie części. Listopad ma być cieplejszy niż zwykle, grudzień i styczeń upłyną w granicach normy. Prawdziwy zwrot przyjdzie dopiero w lutym. Wtedy w całym kraju ma spaść więcej deszczu i śniegu niż zazwyczaj.
Poprzednie zestawienie Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej, z połowy września, obejmowało okres od października do stycznia. Zakładało, że zarówno listopad, jak i grudzień będą cieplejsze od normy wieloletniej w całej Polsce. Nowa wersja tego nie potwierdza.
Teraz IMGW przewiduje, że w grudniu średnia temperatura i suma opadów zmieszczą się w normie z lat 1991-2020. W Zakopanem oznacza to średnią od -3,1 do -1,0 stopnia Celsjusza, a w Suwałkach od -1,8 do 0,1 stopnia. Cieplej ma być na zachodzie i nad morzem, na przykład w Szczecinie od 1,4 do 3,3 stopnia.
Czy to zapowiedź białych świąt? Niekoniecznie. Prognoza miesięczna nie mówi, jaka pogoda będzie 24 czy 25 grudnia. Możliwa jest zarówno odwilż, jak i krótkie ochłodzenie ze śniegiem.
Listopad wciąż zapowiada się łagodnie. Cieplej niż zwykle ma być przede wszystkim w zachodniej, centralnej i południowej Polsce, między innymi we Wrocławiu, Poznaniu, Krakowie, Katowicach i Łodzi. Opady w większości kraju pozostaną typowe. Nieco więcej może spaść na zachodzie, w rejonie Szczecina, Gorzowa Wielkopolskiego i Zielonej Góry.
Synoptycy przypominają, że nawet przy cieplejszym miesiącu mogą zdarzyć się nocne przymrozki. Nie da się wykluczyć krótkich ataków zimy. Pierwsze prognozy na sam początek listopada opisywaliśmy w tekście o pogodzie na Wszystkich Świętych.
W styczniu 2027 roku temperatura w całej Polsce ma być typowa dla tej pory roku. Siarczystych mrozów IMGW nie zapowiada. Zmiana dotyczy opadów.
Więcej niż zwykle może padać na południu kraju, zwłaszcza w okolicach Katowic, Krakowa, Opola, Wrocławia i Zakopanego. Wrześniowa prognoza zakładała jeszcze wyższe opady także na północy, między innymi na Pomorzu i Warmii. Z nowych map ten sygnał zniknął.
Najciekawiej wygląda luty, którego poprzednia prognoza w ogóle nie obejmowała. Średnia temperatura ma się mieścić w normie. Opady za to przekroczą ją w całej Polsce. W zależności od pogody mogą to być ulewy, deszcz ze śniegiem albo obfite opady śniegu, zwłaszcza w górach.
Śnieżyc nikt jednak nie obiecuje. Wyższa suma miesięczna może wynikać z częstszych, umiarkowanych opadów albo z kilku bardziej intensywnych epizodów. O tym, czy spadnie deszcz, czy śnieg, zdecyduje pogoda w konkretnych dniach.
IMGW przygotowuje prognozę na podstawie własnych modeli IMGW-Reg i IMGW-Bayes oraz modeli zagranicznych, amerykańskiego NOAA i europejskiego ECMWF.
Taka prognoza nie podaje konkretnych temperatur na dany dzień. Mówi tylko, czy miesiąc będzie cieplejszy, chłodniejszy, czy podobny do średniej z lat 1991-2020. Instytut podkreśla, że ma ona charakter eksperymentalny. W kolejnych tygodniach będzie aktualizowana.
Przypomnijmy, że już we wrześniu długoterminowe modele wskazywały na łagodny początek sezonu. Wtedy synoptycy pokazali pierwszą prognozę na najbliższą zimę, w której dużą rolę odgrywało El Nino. Model ECMWF z kolei zapowiadał śnieg w styczniu 2027 roku, przychodzący falami od wschodu.
O tym, jaka naprawdę będzie zima, zadecydują między innymi wir polarny i cyrkulacja nad Atlantykiem. Tego nie da się dziś przewidzieć z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Na razie wiadomo jedno. Zimy stulecia IMGW nie ogłasza.
źródło zdjęć: Canva