Tragiczna śmierć 36-letniego posła Łukasza Litewki w wypadku drogowym wstrząsnęła opinią publiczną. Teraz prokuratura bada, czy przed fatalnym zdarzeniem polityk otrzymywał groźby karalne od internautów. Śledztwo ruszyło po interwencji innego posła, co budzi pytania o tło tej sprawy.
Prokuratura Rejonowa Sosnowiec-Północ wszczęła postępowanie 7 maja w sprawie gróźb karalnych kierowanych pod adresem zmarłego posła. Inicjatorem był Waldemar Andzel, poseł PiS z Zagłębia, który skierował zapytanie do ministerstwa sprawiedliwości. Chciał wiedzieć, czy Litewka czuł się zagrożony i czy zgłaszał jakiekolwiek groźby.
Łukasz Litewka, poseł Lewicy z Sosnowca, zginął 23 kwietnia w Dąbrowie Górniczej. Jadąc rowerem po ulicy Kazimierzowskiej, został potrącony przez 57-letniego kierowcę, który nagle zmienił kierunek jazdy. Śmierć nastąpiła na miejscu. Prokuratura Okręgowa w Sosnowcu nadzoruje śledztwo w sprawie wypadku i wyklucza umyślny zamach.
Śledczy analizują wpisy w mediach społecznościowych, które sugerują zamach lub związek śmierci z działalnością polityczną Litewki. Polityk był aktywny w sieci poprzez profil TeamLitewka i fundację. Publikował ostre komentarze na kontrowersyjne tematy, jak sprawa ciągnięcia psa za samochodem czy afera kłodzka związana z pedofilią i zoofilią. Przesłuchiwani są świadkowie, współpracownicy, znajomi i rodzina. Prokuratura dociera też do autorów podejrzanych wpisów, pytając o źródła ich informacji. Trzeba jednak uważać, bo w sieci pojawiły się fałszywe doniesienia, np. o zatrzymaniu partnerki Litewki.
Poseł Litewka nie składał wcześniej żadnych zawiadomień do prokuratury w związku ze swoją działalnością, że ktoś groził pozbawieniem go życia. Śledztwo prowadzone jest w sprawie i jest po to, by wykluczone zostały jakiekolwiek spekulacje, że śmierć posła mogła nastąpić na skutek zaplanowanego zamachu czy też była efektem jego działalności społecznej i politycznej – stwierdził Zbigniew Pawlik, szef Prokuratury Rejonowej Sosnowiec-Północ.
Litewka był medialną postacią, debiutującym posłem Lewicy. Jego aktywność w sieci i komentarze na bulwersujące sprawy mogły budzić kontrowersje. Śledztwo ma wyjaśnić, czy to przyczyniło się do gróźb. Sprawa pokazuje, jak internetowe hejty mogą wpływać na życie publiczne. Prokuratura kontynuuje prace, by ustalić fakty i zapobiec dalszym spekulacjom.
Źródło: Fakt.pl / Instagram