Stokrotka w Olsztynie wpuściła klientów do sklepu w niedzielę 27 września, choć obowiązywał zakaz handlu. Przy wejściu stał ochroniarz, a zapłacić można było tylko przy kasach samoobsługowych. Część półek zasłonięto przed kupującymi. Sieć mówi o teście.
Chodzi o market przy alei Wojska Polskiego 43. Jak relacjonuje Wirtualna Polska, jej dziennikarze zrobili tam zakupy w ostatnią niehandlową niedzielę, 27 września. W sklepie nie było ani jednego pracownika sieci. Był za to ochroniarz.
Klienci sami brali koszyk, wybierali produkty z półek i płacili przy kasach samoobsługowych. Warzywa, artykuły spożywcze i produkty na co dzień można było kupić bez przeszkód. Tak wyglądały zakupy.
Według Wirtualnej Polski olsztyński sklep najpierw działał w ten sposób co dwa tygodnie. Teraz jest otwarty w każdą niedzielę. Podobnie wygląda to w sklepie przy ulicy Patriotów 43 na warszawskim Wawrze.
Nie wszystko jednak trafi do koszyka. Regały z alkoholem, papierosami i napojami energetycznymi zakryto brązowym papierem. Z niedzielnej sprzedaży wyłączono też e-papierosy.
To produkty, przy których trzeba sprawdzić wiek kupującego. Przy kasie samoobsługowej nie ma kto tego zrobić. Stąd papier na półkach.
Ochroniarz nie obsługuje klientów i nie sprzedaje towaru, bo pracuje dla zewnętrznej firmy, a jego zadaniem jest pilnowanie bezpieczeństwa obiektu i mienia oraz obchody sali sprzedaży. Na tym opiera się cały pomysł sieci.
Stokrotka podkreśla, że w niehandlowe niedziele nie powierza pracownikom ani osobom zatrudnionym w handlu obowiązków związanych ze sprzedażą. Sieć analizuje zarówno zainteresowanie klientów, jak i kwestie organizacyjne, a dalsze decyzje mają zapaść dopiero po zakończeniu i podsumowaniu całego testu.
Firma prowadzi niemal 1000 sklepów własnych i franczyzowych. Nie zapowiada na razie otwierania ich w każdą niedzielę objętą zakazem. To wciąż pilotaż.
Nie wszyscy patrzą na to spokojnie. Portal Bezprawnik ocenia, że ustawa zakazuje w niedziele nie tylko handlu, ale też czynności z nim związanych. Samo usunięcie kasjera ze sklepu nie zmienia więc tego, że dochodzi do sprzedaży.
Tymczasem Solidarność, jak podaje portal dlahandlu.pl, zbiera paragony ze sklepów otwartych w niedziele niehandlowe i przekazuje je prokuraturze, bo jej zdaniem kary są zbyt łagodne, żeby kogokolwiek odstraszyć. Podobny model z kasami samoobsługowymi i ochroną sprawdzał wcześniej Intermarché Go. Część franczyzobiorców Żabki i Dużego Bena robiła to samo.
W czerwcu 2026 roku Sąd Najwyższy zakwestionował z kolei kąciki czytelnicze w sklepach E.Leclerc. Uznał, że urządzenie w markecie miejsca na kulturę nie daje prawa do wyjątku od zakazu. Sieci szukają więc kolejnych furtek.
Przypomnijmy, że ograniczenie handlu w niedziele obowiązuje w Polsce od 1 marca 2018 roku. Za powierzenie pracy w handlu wbrew przepisom grozi grzywna od 1000 do 100 tysięcy złotych. Najbliższe niedziele handlowe wypadają dopiero w grudniu, 6, 13 i 20 grudnia.
źródło zdjęć; Canva