Środowisko muzyki niezależnej we Wrocławiu pogrążyło się w głębokim smutku. W wieku 46 lat zmarł Kamil Filipczak, wieloletni perkusista punkrockowego zespołu Prawda, po długiej i wyczerpującej walce z ciężką chorobą. Jego odejście wstrząsnęło fanami i artystami sceny alternatywnej, pozostawiając pustkę w polskim punku.
Kamil Filipczak był kluczową postacią w zespole Prawda, który powstał w 1994 roku jako kontynuacja grupy Zwłoki. Jako perkusista wnosił do muzyki zespołu dynamiczną energię i niepowtarzalny styl, definiujący ich koncerty i albumy. Znany z pasji i oddania, Filipczak grał w Prawdzie przez lata, budując reputację grupy na scenie punkrockowej. Zespół, prowadzony przez wokalistę Sławomira Świdurskiego (pseudonim “Melon”), wydał liczne płyty i wspierał niezależnych artystów poprzez wytwórnię Lou & Rocked Boys.
W kwietniu 2024 roku, mając 44 lata, Filipczak otrzymał druzgocącą diagnozę: rozległy, naciekający glejak w prawej półkuli mózgu. Był to złośliwy, nieoperacyjny guz, wymagający intensywnej i kosztownej terapii. Muzyk poddał się długotrwałemu leczeniu oraz rehabilitacji, wspieranemu przez rodzinę, przyjaciół i fanów. Uruchomiono zbiórkę funduszy, by pokryć koszty opieki, co pokazało solidarność środowiska muzycznego. Mimo heroicznych wysiłków, choroba zwyciężyła. Filipczak zmarł 25 lutego 2026 roku, pozostawiając po sobie wspomnienia pełne pasji do muzyki.
Zespół Prawda poinformował o śmierci perkusisty w emocjonalnym wpisie na Facebooku. Oto krótka treść komunikatu:
Dziś, po długiej walce odszedł nasz pałker! Kamil RIP
Wiadomość szybko obiegła media społecznościowe, wywołując falę kondolencji od fanów i muzyków. Wrocławska scena niezależna straciła nie tylko utalentowanego artystę, ale też człowieka pełnego charyzmy, który inspirował innych swoim zaangażowaniem. Jego wkład w polski punk rock pozostanie niezapomniany, a fani wspominają energetyczne występy, które na zawsze wpisały się w historię gatunku.
Źródło: Facebook / Canva