Choć publiczność zna go jako Sebastiana Karpiela-Bułeckę, artysta od lat posługuje się w życiu zawodowym i prywatnym właśnie tym imieniem. Jak się jednak okazuje, nie jest ono jego pierwszym imieniem zapisanym w dokumentach. To ciekawostka, która regularnie zaskakuje fanów muzyka.
W przestrzeni medialnej często podkreśla się, że wiele gwiazd używa pseudonimów lub drugich imion, jednak w przypadku lidera Zakopower sytuacja wygląda nieco inaczej. Jego sceniczne imię nie jest całkowicie wymyślone, ale też nie pochodzi z pierwszego miejsca w oficjalnych danych.
W rzeczywistości pierwszym imieniem muzyka jest Łukasz. Mimo to nigdy nie zbudował on swojej tożsamości publicznej wokół tego brzmienia. Jak sam przyznaje, od zawsze funkcjonował jako Sebastian i to właśnie tak zwracają się do niego fani, znajomi oraz media. To pokazuje, że publiczna tożsamość artysty ukształtowała się niezależnie od formalnych zapisów. W jednym z wywiadów podkreślił swoje przywiązanie do używanego imienia:
Muzyk wielokrotnie zwracał uwagę, że imię Łukasz nigdy nie stało się częścią jego codziennego życia. Nie identyfikuje się z nim i podkreśla, że nie czuje z nim żadnej więzi emocjonalnej. W związku z tym konsekwentnie pozostaje przy imieniu Sebastian, które stało się jego znakiem rozpoznawczym w branży muzycznej. Jak sam przyznał:
Nikt się nigdy do mnie tak nie zwracał. Zawsze mówili do mnie Sebastian i tak już zostało. Łukasz kompletnie do mnie nie pasuje – przyznał muzyk w rozmowie z “Vivą!
W przestrzeni publicznej pojawiały się informacje, że artysta rozważa uporządkowanie kwestii formalnych i dopasowanie dokumentów do tego, jak funkcjonuje na co dzień. Procedury urzędowe związane ze zmianą imienia są jednak czasochłonne, dlatego decyzja w tej sprawie nie została jeszcze ostatecznie podjęta.

Źródło: Viva.pl / Akpa