W polskich mediach społecznościowych rośnie niepokojące zjawisko, które z pozoru mogło wyglądać jak niewinny wakacyjny żart. W rzeczywistości to przemoc psychiczna, która może prowadzić do tragedii. Chodzi o tzw. „szon patrole” – coraz popularniejszy trend wśród nastolatków, polegający na publicznym piętnowaniu dziewczyn za ich wygląd i ubiór.
„Szon patrol” to grupy młodych osób, które zamiast spędzać czas w sposób tradycyjny, na zabawie czy uprawianiu sportu, przemierzają ulice w poszukiwaniu rówieśniczek, które ich zdaniem ubierają się zbyt odważnie. Robią im zdjęcia lub nagrania, a następnie publikują je w Internecie z prześmiewczymi komentarzami. Dziewczyny te nazywane są w młodzieżowym slangu „szonami”.
Początki „szon patrolu” sięgają TikToka, gdzie zjawisko to narodziło się jako wakacyjny trend. Jednak, jak zauważa działaczka społeczna Kinga Szostko, proceder szybko zyskał na popularności i przeniósł się także na inne platformy społecznościowe: „Szon patrole pierwotnie polegały na wakacyjnych spacerach po różnych miejscach i wyłapywaniu nastolatek ubranych i zachowujących się w wyzywający sposób, nazywanych w młodzieżowym slangu ‘szonami’”.

Trend ten niestety prowadzi do coraz poważniejszych konsekwencji. Dziewczyny, których zdjęcia trafiają do sieci, są obrzucane wulgarnymi komentarzami. Co więcej, młodzi tworzą specjalne konta, na których odbywa się głosowanie na „najgorszą szonę”. Kinga Szostko nie ukrywa dramatycznych doniesień:
„Dzieci krzywdzą inne dzieci, publikując ich konta znalezione w social mediach, opisując je w wulgarny sposób oraz głosując, które z nich jest gorszym ‘szoniskiem’ (…) Dochodzą nas słuchy o pierwszym samobójstwie dziewczynki umieszczonej na takiej stronie”.
Zobacz także: Paragon grozy z Podhala. Znana TikTokerka zapłaciła za obiad ponad 1000 złotych
W sprawie głos zabrał również specjalista od social mediów, Wojtek Kardyś. W swoim wpisie na Facebooku zwrócił uwagę, że problem jest znacznie szerszy niż tylko pojedynczy trend: „Memy i podcasty redpillowe? To już nie wystarcza. Hejt i wyzwiska pod profilami? Za mało. Czas na polowanie. Z pochodniami. No i to jest doskonały przykład, jak polaryzacja z Internetu przenosi się do ‘realu’”.
Według niego mamy do czynienia z coraz silniejszym wpływem tzw. manosfery, która radykalizuje młodzież: „Nienawiść do płci będzie nabierać na sile (propagujące manosferę podcasty, challenge, takie mody). To będzie znowu prowadzić do jeszcze większej samotności, a stąd już droga prosto do depresji i innych problemów psychicznych”.
Jak napisała Martyna Wojciechowska:
„Myślałam, że tylko w Afganistanie, Pakistanie czy Iranie dzieją się takie rzeczy.
Wiecie skąd wzięła się nazwa SZON? To skrót od wulgarnego określenia „kur**szon”, kierowanego do osób, które zdaniem „oceniających” wyglądają zbyt wyzywająco, więc zapewne prowadzą bujne życie seksualne.
Szon Patrol to nowy „trend”, który rozprzestrzenia się w mediach społecznościowych. Grupy nastolatków samozwańczo „patrolują” galerie i ulice, nagrywają dziewczyny, które ich zdaniem, wyglądają zbyt prowokacyjnie. Potem wrzucają te filmy i zdjęcia do internetu, żeby je wyśmiać, upokorzyć i zachęcają innych do hejtu.
To NIE jest niewinny żart, zabawa. To NIE jest śmieszne. To forma przemocy rówieśniczej i cyberprzemocy. To po prostu PRZEMOC WOBEC KOBIET. I to taka, która zostawia ślady dużo głębiej niż mogłoby się wydawać. Bo rany po słowach i hejcie goją się bardzo długo.
Jestem mamą nastolatki i serce mi pęka, kiedy widzę, że młodzi ludzie zamiast się wspierać, szukają pretekstu, żeby kogoś zranić. Dlatego apeluję: REAGUJMY! Nie odwracaj wzroku, jeśli widzisz takie zachowania. Stawaj w obronie i rozmawiaj z młodymi o empatii, o tym, że szacunek do drugiego człowieka to fundament wszystkiego. Prawdziwa siła to wsparcie, nie hejt.”
Wojciechowska zwraca uwagę na to, że „Szon Patrol” nie jest niewinną zabawą, a realną przemocą wobec kobiet, fizyczną co prawda nie w sensie uderzenia, ale psychicznie równie bolesną. Materiały publikowane w internecie mają za zadanie upokorzyć, wyśmiać, zniszczyć poczucie wartości ofiary.
Jako rodzice, nauczyciele i dorośli musimy reagować. Nie możemy udawać, że problem nie istnieje. Ważne jest uczenie młodzieży szacunku, empatii i odpowiedzialności za własne działania w sieci. Tylko w ten sposób możemy zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się takich trendów i chronić młode dziewczyny przed hejtem, który zostawia głębokie, długotrwałe rany.
Źródło: Facebook, Instagram / Akpa