Tragedia w Wielbarku. Sunia zamarzała w śniegu przy torach, mimo ratunku odeszła. Kto za to odpowiada?

8 stycznia 2026
Przez: : Klaudia Górska

W mroźny styczniowy dzień w Wielbarku na Warmii i Mazurach rozegrał się dramat, który poruszył serca wielu. Wyziębiona suczka, oblepiona śniegiem, kręciła się w kółko przy torach kolejowych, desperacko walcząc o przetrwanie. Lokalna radna Kornelia Kostrzewa nie pozostała obojętna i ruszyła na pomoc, ale historia zakończyła się tragicznie. Co się wydarzyło i dlaczego nikt nie zareagował wcześniej?

ZOBACZ TAKŻE: “Królowa życia” porzuciła dwa psy?! W sieci burza! Tak się tłumaczy…

Dramatyczne odkrycie przy torach

Do zdarzenia doszło w Wielbarku, w województwie warmińsko-mazurskim. Suczka spędziła co najmniej dobę w głębokim śniegu, trzęsąc się z zimna i wydając rozpaczliwe dźwięki. Zwierzę było w krytycznym stanie, kręciło się wokół własnej osi, próbując się ogrzać, ale siły już ją opuszczały. Oblepiona śniegiem i w śniegu. Kręciła się wokół własnej osi. Trzęsła się z zimna i skomlała. Jakbym prosiła o pomoc, ostatkiem sił. Przy torach w Wielbarku (woj. warmińsko-mazurskie) zamarzała sunia. Radna Kornelia Kostrzewa, która natknęła się na psa, natychmiast podjęła akcję ratunkową. Zabierała suczkę do ciepłego domu, otaczając ją opieką. Mimo to, wieczorem stan zwierzęcia zaczął się pogarszać, było widać, że słabnie.

Walka o życie i smutny finał

Pomimo wysiłków, suczka odeszła nad ranem. Jak relacjonują świadkowie, pies był ekstremalnie wyziębiony po długim czasie spędzonym na mrozie. Lokalna społeczność jest wstrząśnięta, a historia szybko obiegła media, budząc dyskusje o opiece nad zwierzętami w małych miejscowościach.

Pies idący luzem nie jest u nas, niestety, niczym dziwnym, dlatego nikt z początku nie zareagował – powiedziała w rozmowie z Faktem lokalna radna Kornelia Kostrzewa.

Kostrzewa wyznaczyła nawet nagrodę pieniężną za informacje o właścicielu suczki, by pociągnąć do odpowiedzialności osobę, która mogła porzucić zwierzę. To nie pierwszy taki przypadek w regionie, gdzie błąkające się psy są smutną codziennością, a kastracje zwierząt pozostają rzadkością.

Apel o większą empatię

Tragedia suczki z Wielbarka przypomina o potrzebie szybkiej reakcji na cierpienie zwierząt, zwłaszcza zimą. Organizacje prozwierzęce wzywają do zwiększenia świadomości i zgłaszania podobnych przypadków. Historia ta, choć smutna, może stać się impulsem do zmian w lokalnych społecznościach, by zapobiegać podobnym dramatom w przyszłości. W obliczu takich wydarzeń warto pamiętać, że każdy z nas może uratować życie, wystarczy nie pozostawać obojętnym.

Źródło: Facebook / Fakt.pl

Udostępnij Facebook instagram

Zostaw komentarz

Kliknij by zamknąć i wrócić do strony głównej