Krytycy grzmią o wulgaryzmach w nowej Lalce. Sandra Drzymalska odpowiedziała na zarzuty

21 września 2026
Przez: : Klaudia Górska

Wulgaryzmy w Lalce Netflixa rozpaliły spór o nową ekranizację powieści Bolesława Prusa. Widzowie wytykają serialowi odejście od książki, mocny język bohaterów i odważne sceny obyczajowe. Odtwórczyni roli Izabeli Łęckiej właśnie odpowiedziała krytykom. Sandra Drzymalska wyliczyła, po co ekipa zeszła ze ścieżki lektury.

Serial Pawła Maślony wszedł na Netflixa 16 września i od pierwszego dnia dzieli widzów. Jedni chwalą odwagę twórców, inni piszą o profanacji lektury. Spór trwa piąty dzień. Emocje nie gasną.

Recenzenci wyliczają bardzo konkretne zarzuty. Nie podoba im się wątek pracy dziennikarskiej Izabeli Łęckiej ani dopisana do fabuły postać Elizy Orzeszkowej. Oburzenie budzą też wulgaryzmy na salonach oraz sceny intymne. Część odbiorców uważa, że twórcy wykorzystali jedynie znany tytuł oraz nazwiska bohaterów. Zdania są skrajne. Chwalone są za to aktorstwo, scenografia, kostiumy, muzyka i montaż.

Wulgaryzmy w Lalce oburzyły miłośników powieści

Reżyser zaserwował widzom bardzo swobodną reinterpretację klasyki. Dominuje w niej współczesny język, a bohaterowie salonów rzucają mięsem. Do tego dochodzi mocno zmieniony wątek Izabeli Łęckiej, która w tej wersji próbuje sił w dziennikarstwie i walczy o niezależność. Dla części czytelników Prusa to już za dużo. Zarzut wraca w kolejnych recenzjach.

Serial i tak wykręca rekordy oglądalności na Netfliksie. Trudno o lepszą reklamę.

Sandra Drzymalska odpowiedziała krytykom

Aktorka zabrała głos w podcaście “Kultura na weekend” “Tygodnika Polityka”. Rozmowa z Januszem Wróblewskim ukazała się 18 września. Drzymalska stanęła murem za wizją reżysera i nie zamierza się z niej wycofywać. Nie ustąpiła ani o krok.

“Od początku wiedzieliśmy z Pawłem Maśloną, że nie robimy sztywnej ekranizacji lektury szkolnej. Chodziło nam o pokazanie opowieści o współczesnym świecie, o emocjach i problemach, które są nam bliskie tu i teraz”

– wyjaśniła Sandra Drzymalska.

Aktorka opisała też, jaka jest Łęcka w serialowej wersji. Jej zdaniem to nie jest kobieta bez uczuć. Wręcz odwrotnie.

“Izabela w naszej wersji nie jest tylko zimną lalką czy pozbawioną uczuć kobietą z wyższych sfer. To żywa, myśląca dziewczyna, która szuka własnego głosu i płaci za to wysoką cenę. Pokażcie mi młodą kobietę w XXI wieku, która w obliczu presji nie czuje złości czy frustracji”

– podkreśliła.

Mimo podzielonych opinii aktorka nie kryje, że praca na planie była dla niej zawodowym przełomem.

“Rozpiera mnie szczęście. To jeden z tych projektów, z których jestem autentycznie i bezkompromisowo dumna”

– przyznała.

Profesor z Uniwersytetu Warszawskiego broni języka serialu

W sporze o mocne słowa głos zabrał też badacz literatury XIX wieku. Zabrzmiał zupełnie inaczej. Karol Samsel z Uniwersytetu Warszawskiego uznał przekleństwa w serialu za świadomą grę konwencją, a nie wypadek przy pracy. Porównał ten zabieg do stylu Quentina Tarantino i ocenił go jako żartobliwy oraz trafny. Dla niego wulgaryzmy w Lalce nie są profanacją.

Przypomnijmy, że netfliksowa “Lalka” ma sześć odcinków, a Wokulskiego gra w niej Tomasz Schuchardt. O jego roli pisaliśmy w dniu premiery serialu. Sama Drzymalska podziękowała wtedy całej ekipie za pracę.

Obie nowe Łęckie oceniła już Beata Tyszkiewicz, która grała tę rolę u Wojciecha Hasa. Padła jedna rada.

To nie koniec spotkań z Prusem w tym roku. 30 września do kin wchodzi osobny film Macieja Kawalskiego, w którym Wokulskiego gra Marcin Dorociński, a Izabelę Łęcką Kamila Urzędowska. Widzowie dostaną więc dwie skrajnie różne bohaterki w odstępie dwóch tygodni. Porównań nie będzie się dało uniknąć.

źródło zdjęć: Akpa

Udostępnij Facebook instagram

Zostaw komentarz

Kliknij by zamknąć i wrócić do strony głównej