Wzruszające słowa partnerki po tragicznej śmierci posła Łukasza Litewki: “Jedyne, co zobaczyłam, to radiowozy”

24 kwietnia 2026
Przez: : Klaudia Górska

Tragiczna śmierć 36-letniego posła Nowej Lewicy Łukasza Litewki wstrząsnęła bliskimi i opinią publiczną. Polityk zginął potrącony przez samochód podczas rowerowej przejażdżki, a jego partnerka Natalia Bacławska w poruszającej rozmowie dzieli się wspomnieniami o człowieku, który “zawsze będzie” w jej sercu. Jak doszło do wypadku i co mówi o nim ukochana?

Szczegóły tragicznego wypadku

Do zdarzenia doszło na leśnym odcinku drogi między Sosnowcem a Dąbrową Górniczą. Litewka wybrał się na rower na swoją ulubioną trasę w kierunku Pogorii. Został potrącony przez osobowe mitsubishi, którym kierował 57-letni mężczyzna. Według wstępnych ustaleń, kierowca mógł zasłabnąć lub zasnąć za kierownicą. Policja zatrzymała sprawcę, a śledztwo prowadzi prokuratura w Dąbrowie Górniczej.

Łukasz Litewka był nie tylko posłem Nowej Lewicy, ale przede wszystkim pasjonatem pomocy zwierzętom. Organizował gigantyczne akcje charytatywne, angażując tysiące osób. Jego działalność przyciągała ludzi, którzy chcieli czynić dobro. Mimo sukcesów w polityce i charytatywności, czuł się samotny w swoich działaniach.

Wspomnienia partnerki

Natalia Bacławska poznała Litewkę trzy lata temu dzięki wspólnej miłości do zwierząt. W rozmowie z mediami opowiedziała o ich relacji i bólu po stracie.

Nie wiem, czy jestem w stanie się pożegnać. Chyba nigdy nie pożegnam się z Łukaszem. On zawsze będzie – czytamy w wywiadzie dla wp.pl.

Źródło: Instagram / natalia.baclawska

Bacławska w wywiadzie dla wp.pl podkreślała dobroć partnera i jego oddanie innym.

Był najlepszym człowiekiem, jakiego poznałam w swoim życiu. Martwił się o wszystkich, tylko nie o siebie. Nie był w stanie nikomu odmówić. Mimo tylu ludzi dookoła siebie czuł się bardzo samotny w tym, co robił. Nawet w Sejmie miał wiele osób wokół, ale z nikim się tam nie przyjaźnił, często mówił, że jest w tym wszystkim sam.

Wszyscy bliscy, którzy byli dookoła Łukasza, pomagali mu. Żyliśmy tym razem z nim, nie dało się inaczej. Przyciągał ludzi i wszyscy chcieli z nim czynić dobro.

To, że chciał pomagać, wyniósł z domu. Po prostu był dobrym człowiekiem. Wierzył w to, że jedna osoba nie jest w stanie niczego zmienić. Dlatego był wspólnym mianownikiem ludzi, którzy byli wokół niego, nas wszystkich. Zawsze powtarzał, że jest nazwiskiem, a ludzie dookoła to jego siła. Powtarzał, że to, czego najbardziej chce dla siebie, to spokój.

Jak zdradziła, w momencie tragicznego wypadku, wchodziła do pracy. Niedługo później usłyszała najgorszą z możliwych wiadomości.

Jechał na Pogorię pokręcić tam kółeczka. Miał swoją trasę rowerową. W momencie wypadku wchodziłam do pracy. Zerknęłam na lokalizację telefonu Łukasza. Często tak siebie sprawdzaliśmy. Był dłuższy czas w jednym miejscu, w lasku. Po krótkim czasie zadzwonił przyjaciel i powiedział, że… Nie byłam w stanie w to uwierzyć.

Jedyne, co zobaczyłam, to radiowozy. Biegłam tam. Policja nie chciała mnie wpuścić. Nie chcieli mi udzielić żadnej informacji, a w tym czasie media już przekazały, co się stało. Zapytałam policjanta, dlaczego obcy ludzie wiedzą wcześniej ode mnie, co się stało. Wzruszył ramionami. Nie wiem, czy jestem w stanie się pożegnać. Chyba nigdy nie pożegnam się z Łukaszem. On zawsze będzie.

Te słowa oddają ogromną stratę, jaką poniosła Bacławska. Litewka pozostanie w pamięci jako inspirujący lider, który łączył ludzi w imię dobra. Dziedzictwo posła żyje dalej w akcjach charytatywnych, które zapoczątkował. Jego śmierć przypomina o kruchości życia i potrzebie ostrożności na drogach.

Źródło: wp.pl / Instagram

Udostępnij Facebook instagram

Zostaw komentarz

Kliknij by zamknąć i wrócić do strony głównej