Zakaz smartwatchy w szkole obowiązuje w podstawówkach od 1 września 2026 roku, dokładnie tak samo jak zakaz smartfonów. Ustawa mówi o urządzeniach, które pozwalają kontaktować się na odległość albo nagrywać obraz lub dźwięk, więc na liście są też tablety, laptopy, aparaty i dyktafony. Wyjątki są trzy.
Podstawą jest ustawa z 3 lipca 2026 roku o zmianie ustawy Prawo oświatowe. Opublikowano ją w Dzienniku Ustaw 3 sierpnia, a przepisy weszły w życie 1 września. Obejmuje uczniów podstawówek i cały ich pobyt w budynku, nie tylko lekcje. Przerwy też.
Te same zasady działają na zajęciach poza terenem szkoły, choćby na boisku albo basenie. W przedszkolach przepisy idą dalej, bo tam zakazane jest samo wnoszenie urządzeń przez dzieci. W liceach i technikach ustawowego zakazu nie ma. Decyduje statut.
Ustawa nie wymienia marek ani modeli. Mówi o telefonach komórkowych i innych urządzeniach elektronicznych, które umożliwiają porozumiewanie się na odległość lub rejestrowanie obrazu lub dźwięku. Ministerstwo Edukacji Narodowej rozpisało tę definicję w przewodnikach dla dyrektorów z 27 sierpnia 2026 roku. Lista jest długa.
Poza telefonami resort wymienia laptopy, tablety, smartwatche i inne inteligentne zegarki, kamery, aparaty fotograficzne, radia, dyktafony oraz krótkofalówki. Zakazu nie stosuje się do klasycznych zegarków z samą funkcją mierzenia czasu, zwykłych kalkulatorów ani sprzętu do pomiarów medycznych, takiego jak glukometr. Klasyczny zegarek przejdzie.
Zapewnienie dziecka, że smartwatch służy mu tylko do sprawdzania godziny, niczego nie zmienia. Liczą się funkcje sprzętu. Model z kartą eSIM pozwala dzwonić, wysyłać wiadomości oraz sprawdzać lokalizację, więc mieści się w ustawowej definicji.
Wyjątki obowiązują w każdej sytuacji. Pierwszy to zgoda nauczyciela, gdy urządzenie służy realizacji programu nauczania, sprawdzeniu wiedzy albo nagłemu kontaktowi z rodzicami. Ustawa nie narzuca jej formy, więc wystarczy ustna, a nauczyciel dyżurujący na korytarzu może jej udzielić także na przerwie.
Drugi wyjątek to zgoda dyrektora z powodów zdrowotnych. Wniosek składa rodzic niepełnoletniego ucznia albo uczeń pełnoletni, a w uzasadnieniu opisuje chorobę, niepełnosprawność lub inne szczególne potrzeby. Resort podaje przykład cukrzycy, przy której telefon zbiera odczyty z sensora glukozy. Zgoda działa w całej szkole, na zajęciach poza nią, na wycieczce oraz w internacie. Odmowa wymaga pisemnego uzasadnienia.
Trzeci przypadek to bezpośrednie zagrożenie zdrowia, życia albo mienia, na przykład pożar, zalanie budynku, bójka czy kradzież. Wtedy uczeń nie potrzebuje niczyjej zgody.
Ustawa zabrania korzystania z urządzeń, ale nie ich posiadania. Dziecko może przyjść z telefonem w plecaku i ze smartwatchem na ręce. Ministerstwo pisze wprost, że szkoła nie wprowadzi zakazu wnoszenia sprzętu. Odcięłaby wtedy dojeżdżających uczniów od kontaktu z rodzicami w drodze.
Dyrektor może natomiast zorganizować miejsce przechowywania urządzeń, ale potrzebuje zgody rady pedagogicznej i rady rodziców oraz opinii samorządu uczniowskiego. Depozyt ma być bezpieczny, a zawartości telefonów nie wolno przeglądać osobom nieuprawnionym. Bywają to szafki, saszetki magnetyczne albo wyznaczone miejsce w sali.
Nauczyciel może nakazać uczniowi odłożenie sprzętu do takiego miejsca, ale siłowo go nie odbierze, bo środki przymusu bezpośredniego mu nie przysługują. Za łamanie zasad grożą działania wychowawcze, kary ze statutu albo niższa ocena zachowania. Rodzice mają współpracować ze szkołą.
Szkoły dostosują statuty do 31 grudnia 2026 roku. Do tego dnia obowiązują dotychczasowe zapisy o wnoszeniu i korzystaniu z urządzeń. W statucie trzeba opisać zasady na wycieczkach oraz w internacie, bo tam ustawowy zakaz nie działa. Szkoła może tam wprowadzić własny, ale musi zostawić trzy ustawowe wyjątki.
Komplet materiałów resort zebrał na stronie z przewodnikami o ustawie. Osobne wersje powstały dla przedszkoli, podstawówek i szkół ponadpodstawowych.
Stan na 15 września 2026 roku.
źródło zdjęć: Canva