Siedmiolatek, który 27 lipca tonął w aquaparku w Łodzi, zmarł po ponad dwóch tygodniach walki o życie. Lekarze stwierdzili u niego śmierć mózgu. Rodzice chłopca podjęli decyzję, o której poinformował szpital. Śledztwo w tej sprawie właśnie nabrało nowego biegu.
Wszyscy do końca wierzyli w cud. Przez kilkanaście dni lekarze z Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki walczyli o życie dziecka. Chłopiec był w śpiączce farmakologicznej, a jego stan od początku określano jako skrajnie ciężki.
“Chłopiec przyjechał do nas w skrajnie ciężkim stanie. Trafił na oddział intensywnej opieki medycznej”
– mówił “Faktowi” Adam Czerwiński, rzecznik Instytutu
Do wypadku doszło w poniedziałek, 27 lipca, przed południem. Siedmiolatek był jednym z dwanaściorga dzieci, które uczestniczyły w zajęciach w Aquaparku Fala. Miał się tam nauczyć pływać.
Nagle zaczął tonąć. Sześć minut przeleżał na dnie basenu. Nieprzytomne dziecko wydobył z wody jeden ze świadków. Nie był to ani ratownik, ani opiekun, tylko inny gość obiektu.
Reanimacja trwała pół godziny i udało się przywrócić funkcje życiowe. Karetka zawiozła chłopca do Centrum Zdrowia Matki Polki, gdzie zaczęła się kilkunastodniowa walka.
“7-letni chłopiec przebywał na basenie w ramach zajęć organizowanych w formie półkolonii przez zewnętrzną firmę. Zajęcia te dotyczyły nauki pływania w 12-osobowej grupie”
– przekazał “Faktowi” prokurator Paweł Jasiak.
W środę ze szpitala nadeszła najgorsza możliwa wiadomość, bo lekarze stwierdzili u chłopca śmierć mózgu. Wtedy rodzice podjęli decyzję, na którą niewielu potrafi się zdobyć.
“Chłopiec nie żyje. Rodzice pacjenta zdecydowali sie na pośmiertne oddanie jego organów, aby ratować życie innych ludzi. Nad akcją czuwa PolTransplant. Rodzice pacjenta proszą o uszanowanie ich spokoju i prywatności w tym bardzo trudnym dla nich czasie”
– przekazał “Faktowi” Jakub Wojtczak z Centrum Zdrowia Matki Polki.
Więcej szczegółów szpital nie ujawnia, a rodzina prosi o spokój i prywatność. Nad przeszczepami czuwa PolTransplant.
Sprawę prowadzi Prokuratura Rejonowa Łódź-Polesie. Nikt nie usłyszał dotąd zarzutów. Przesłuchano instruktorów pływania, którzy tego dnia mieli opiekować się grupą, a z pływalni zabezpieczono nagrania.
Zapis monitoringu, który zobaczyli śledczy, jest wstrząsający.
“Widać na nim, że chłopiec w chwili zdarzenia przebywał na jednym z torów basenu. Następnie z nieustalonej przyczyny przez ok. 3 minuty doszło do cyklicznego wynurzania się i zanurzania pod wodą. Po tym 7-latek przebywał pod wodą w pełnym zanurzeniu ok. 6 minut. Pomocy chłopcu udzielił postronny mężczyzna przebywający w tym czasie na pływalni”
– relacjonował “Faktowi” rzecznik łódzkiej prokuratury.
Po śmierci dziecka zmieniła się kwalifikacja prawna sprawy. Zamiast narażenia podopiecznego na bezpośrednie niebezpieczeństwo śledczy mówią teraz o nieumyślnym spowodowaniu śmierci, a w planach jest eksperyment procesowy.
“Prokuratura planuje wykonanie eksperymentu procesowego, który będzie polegał na tym, że specjalny fantom zostanie umieszczony w wodzie i z każdego stanowiska ratowniczego funkcjonariusz policji będzie obserwował, czy dało się zauważyć to zdarzenie i w jakim tempie można było to uczynić. Niezwłocznie będzie wykonany ten eksperyment, ale dokładna data nie jest ustalona”
– mówił “Faktowi” prokurator Paweł Jasiak.
Przypomnijmy, że o wypadku w aquaparku w Łodzi zrobiło się głośno pod koniec lipca. Wtedy prokuratura mówiła jeszcze o narażeniu dziecka na niebezpieczeństwo, dziś mówi o jego śmierci.
To kolejna tragedia, która poruszyła internautów w ostatnich dniach. Niedawno opisywaliśmy śmierć popularnej influencerki podczas transmisji na żywo.