Popularna influencerka nie żyje. Do tragedii doszło w trakcie transmisji na żywo!

12 sierpnia 2026
Przez: : Adrianna Kowalczyk

Mina Chan nie żyje. 26-letnia influencerka, rozpoznawalna w fandomie K-popu, została znaleziona martwa 5 sierpnia w swoim mieszkaniu w Seulu. Policja z dzielnicy Yongsan bada okoliczności zdarzenia. W tle przewija się sprawa internetowej nagonki sprzed kilku dni.

Mina Chan nie żyje, a policja bada okoliczności tragedii

Zgłoszenie dotarło do służb 5 sierpnia, około 5:33 czasu lokalnego. Policjanci pojawili się w mieszkaniu influencerki w dzielnicy Yongsan. Alarm podnieśli ludzie, którzy oglądali jej transmisję na TikToku, a pomoc próbowała wezwać także jedna ze znajomych. Było już za późno.

Południowokoreańska policja prowadzi śledztwo i nie podała oficjalnie okoliczności śmierci. Zagraniczne media piszą, że 26-latka odebrała sobie życie w trakcie transmisji.

Mina Chan była Japonką mieszkającą w Korei Południowej i obracała się w fandomie zespołu ENHYPEN. Prowadziła konto fanowskie poświęcone przede wszystkim Ni-kiemu. Jej profil na TikToku obserwowało około 80 tysięcy osób, a Instagram ponad 78 tysięcy.

Śmierć potwierdziła 6 sierpnia młodsza siostra influencerki. W relacji na Instagramie napisała o niej jako o osobie ciepłej i życzliwej wobec wszystkich, których spotkała. Poprosiła też o pamięć.

Nagonka ruszyła po lipcowym koncercie ENHYPEN

Zaczęło się pod koniec lipca w Stanach Zjednoczonych. Podczas koncertu influencerka próbowała wręczyć Ni-kiemu słoneczniki, a w przekazaniu kwiatów pomógł jej Sunoo. Nagranie poszło w sieć. Kilka dni później Ni-ki mówił na transmisji o osobach, którym na koncertach zależy głównie na uwadze zespołu.

Nie wskazał nikogo z imienia. Mimo to część internautów uznała, że idol mówi właśnie o niej. Zagraniczne media podają, że wytwórnia zaprzeczyła, jakoby te słowa były wymierzone w kogokolwiek konkretnego. Fala i tak ruszyła.

31 lipca 26-latka opublikowała przeprosiny. Przyznała w nich, że wmówiła sobie bliższą relację z członkami zespołu, niż miała w rzeczywistości. To nie pomogło. Obraźliwe wiadomości przychodziły dalej, a 1 sierpnia zamknęła konto fanowskie.

Sprawa znów otworzyła dyskusję o hejcie w fandomach i o odpowiedzialności platform za transmisje, które budzą niepokój. Osiemdziesiąt tysięcy obserwujących wygląda z zewnątrz na wsparcie i zawodową stabilność. W praktyce bywa też stałą presją.

Przypomnijmy, że kilka dni wcześniej media obiegła informacja o śmierci innej znanej internautki. Sydney Towle, amerykańska tiktokerka, zmarła w tym samym wieku.

Jeśli doświadczasz kryzysu emocjonalnego lub obawiasz się o życie innej osoby, zadzwoń pod numer alarmowy 112. Wsparcie można uzyskać także pod numerami 116 111 dla młodzieży, 116 123 dla dorosłych oraz 800 70 22 22, czyli w centrum wsparcia w kryzysie psychologicznym.

źródło zdjęć: Canva

Udostępnij Facebook instagram

Zostaw komentarz

Kliknij by zamknąć i wrócić do strony głównej