Anna Lewandowska nagrywała relację na Instagramie, gdy w kadrze nagle pojawiła się jej córka z tipsami na paznokciach. Reakcja trenerki przyszła błyskawicznie. Kazała dziewczynce schować dłonie przed kamerą i od razu wyjaśniła, dlaczego.
Anna Lewandowska pozostaje w stałym kontakcie z obserwatorami i regularnie pokazuje im nie tylko kulisy swojej pracy, ale także zwykłą rodzinną codzienność. Tak było i tym razem. Jak donosi portal Plejada, podczas nagrywania najnowszej relacji niespodziewanie dołączyła do niej jedna z córek.
Uwagę widzów przykuły dłonie dziewczynki. Na jej paznokciach można było dostrzec tipsy.
Mama zauważyła je od razu. Na reakcję Lewandowskiej nie trzeba było długo czekać. Trenerka zwróciła się bezpośrednio do córki.
Z relacji nie wynika, która z dziewczynek pojawiła się przed kamerą. Lewandowscy mają dwie córki, Klarę i Laurę, a w nagraniu nie padło ani imię dziewczynki, ani informacja o tym, kto zrobił jej tipsy i przy jakiej okazji.
Lewandowska tłumaczyła córce, że takich rzeczy nie można pokazywać w internecie, bo zaraz zrobi się o nich głośno.
Chowaj mi te pazury. Nie możemy pokazywać takich rzeczy, bo będzie potem mówione, co wy macie na pazurach. Nie pokazuj, nie pokazuj. Nie no babcia dostałaby zawału, zresztą ja też
– mówiła w relacji Anna Lewandowska.
Na koniec dorzuciła więc żart o babci. Siebie też nie oszczędziła. Trenerka przyznała, że sama przeżyłaby podobny szok.
Przypomnijmy, że ostatnie miesiące były dla Anny i Roberta Lewandowskich czasem sporych zmian. Piłkarz zakończył karierę w FC Barcelonie i przeniósł się do amerykańskiego klubu Chicago Fire, który ogłosił transfer 29 czerwca 2026 roku. Za transferem poszła przeprowadzka całej rodziny do Stanów Zjednoczonych.
Anna Lewandowska nie ukrywała, że jest zestresowana i boi się zmian, a największe obawy w całym zamieszaniu dotyczyły jej córek. Trenerka zastanawiała się, jak dziewczynki poradzą sobie w zupełnie nowej rzeczywistości.
Do męża dołączyła dopiero po jakimś czasie. Wcześniej opisywaliśmy, jak odpowiadała na spekulacje wokół swojego pobytu w Warszawie. Dziś wiele wskazuje na to, że nie zamierza siedzieć w Ameryce bez przerwy.
Trenerka często pojawia się w Warszawie, a od czasu do czasu odwiedza także stary dom rodziny w Hiszpanii, gdzie Lewandowscy mieszkali w czasach gry Roberta w Barcelonie.
Źródło zdjęć: Akpa