Tygodnik “Wprost” zapytał Polaków, kto powinien odejść z rządu Donalda Tuska jako następny. Badanie SW Research przeprowadzono 27 i 28 października 2026 roku, tuż po dwóch głośnych rezygnacjach w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej. Wynik jest jednoznaczny. Jedna ministra zebrała prawie dwa razy więcej wskazań niż ktokolwiek inny.
Jak podaje “Wprost”, najczęściej wymieniano ministrę edukacji Barbarę Nowacką. Jej nazwisko wybrało 9,4 proc. respondentów. To najwyższy wynik w całym zestawieniu osób, które według ankietowanych powinny odejść z rządu jako następne.
Drugie miejsce zajął minister sprawiedliwości Waldemar Żurek z wynikiem 5,7 proc. Różnica między nimi wyniosła 3,7 punktu procentowego. Dystans jest wyraźny. Reszta stawki idzie łeb w łeb.
Tuż za podium uplasowali się wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz oraz ministra klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska. Oboje dostali po 5 proc. wskazań, a szef dyplomacji Radosław Sikorski zebrał 4,9 proc., czyli zaledwie o 0,1 punktu mniej.
Ankietowanych pytano, czy chcieliby odwołania kolejnego ministra z gabinetu Donalda Tuska. Kto odpowiadał twierdząco, mógł wskazać jedno z przedstawionych nazwisk. W badaniu wzięło udział 806 pełnoletnich osób, a próba była reprezentatywna pod względem płci, wieku i wielkości miejscowości. Sondaż nie przesądza jednak o decyzjach premiera.
Pytanie o to, kto powinien odejść z rządu, nie padło przypadkiem. 22 października 2026 roku Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz ogłosiła, że rezygnuje z kierowania Ministerstwem Funduszy i Polityki Regionalnej. Zrobiła to po głosowaniu w Sejmie nad dwukadencyjnością w samorządach.
“Odchodzę z rządu Donalda Tuska, bo wartości są dla mnie ważniejsze niż stołki”
– napisała tego dnia.
Odeszła też z Polski 2050. Dwa dni później Szymon Hołownia poinformował, że zarząd partii usunął ją z ugrupowania. Powodem miało być działanie na szkodę partii i wbrew uchwałom jej organów statutowych.
Już 23 października śladem byłej szefowej poszedł wiceminister Jan Szyszko. Poprosił premiera o odwołanie ze stanowiska sekretarza stanu w tym samym resorcie. W oświadczeniu ostro skrytykował koalicję i ocenił, że zgubiła ona polityczny i moralny kompas. Złożenie rezygnacji nazwał jedynym uczciwym wyjściem. Odszedł dzień po niej.
Odchodzący politycy mówili o niezrealizowanych reformach i o kierunku, w którym zmierza koalicja. Padło nawet zdanie, że Koalicja 15 października “zgubiła kompas ideowy”. Właśnie w takiej atmosferze “Wprost” zlecił badanie.
Premier zabrał głos 27 października, przed posiedzeniem rządu. Przyznał, że rezygnacja Pełczyńskiej-Nałęcz była dla niego niespodziewana. Jego zdaniem miała związek raczej ze sprawami Polski 2050 niż z pracą w rządzie.
Tusk zaznaczył, że nie zgadza się ani ze sposobem odejścia ministry, ani z jej motywami. Obie rezygnacje jednak przyjął.
Na miejsce Pełczyńskiej-Nałęcz zaproponował Agnieszkę Bartol, stałą przedstawiciel Polski przy Unii Europejskiej. Wcześniej przez lata pracowała ona na wysokich stanowiskach w Radzie Europejskiej. Premier podkreślił, że resort funduszy jest szczególny, bo nie można stracić ani jednego euro z pieniędzy, które udało się odblokować.
Przypomnijmy, że Barbara Nowacka nie pierwszy raz prowadzi w takim zestawieniu. W marcowym sondażu SW Research dla “Wprost” również była najgorzej ocenianą ministrą, z wynikiem 10,3 proc. W sierpniowym badaniu UCE Research dla Onetu, przeprowadzonym od 14 do 16 sierpnia 2026 roku, jej odwołania chciało 11,9 proc. pytanych. Zmian w rządzie domagało się wtedy łącznie 48,2 proc. ankietowanych. Prawie połowa.
Na liście ministrów, którzy zdaniem Polaków powinni odejść z rządu, wciąż powtarzają się te same nazwiska. Nowacka od miesięcy jest na jej szczycie.
źródło zdjęć: Canva