Bianka Chajzer pokazała w sieci list, który znalazła w paczce od założycielki marki odzieżowej dla kobiet. Autorka listu do Bianki Chajzer nie szczędziła jej ciepłych słów, a żona Filipa Chajzera szybko odpisała. Przyznała, że lektura bardzo ją poruszyła.
20-latka pochwaliła się nim na Instagramie w piątek, 23 października 2026 roku. Odręczny list był dołączony do przesyłki od założycielki jednej z marek odzieżowych dla kobiet. Podpisała się imieniem Paulina.
Od pierwszych zdań było jasne, że to nie jest zwykły bilecik dołączany do zamówienia. Autorka napisała, że odkąd Bianka pojawiła się w sieci, nieustannie przyciąga jej uwagę. O urodzie młodej celebrytki postanowiła jednak nie pisać. Uznała ją za sprawę oczywistą.
Zamiast tego skupiła się na czymś zupełnie innym. Zaimponowało jej to, jak Bianka rozgaszcza się w show-biznesie na własnych zasadach. Do tego wymieniła jej kobiecą energię, spokój i luz. To ją ujęło.
Najmocniej wybrzmiał fragment o hejcie, z którym żona prezentera mierzy się od pierwszych tygodni po ślubie. Paulina napisała, że Bianka potrafi rozbrajać go samą sobą, a czasem wręcz przekuwać w złoto. Dodała, że chciałaby widzieć na świecie jak najwięcej takich kobiet.
Na reakcję nie trzeba było długo czekać. Bianka zwróciła się do autorki bezpośrednio. Przyznała, że jest jej niezmiernie miło.
Nawiązała przy tym do atmosfery, jaka otacza ją w ostatnich tygodniach w mediach społecznościowych i na portalach plotkarskich. Wyznała, że w świecie hejtu i nienawiści cieszy się, że wciąż są kobiety tak wspierające jak jej korespondentka. Przy czytaniu się wzruszyła. Podziękowała.
Na koniec zaznaczyła, że te słowa bierze do serca, ale całego listu nie zamierza pokazywać. Resztę zachowała dla siebie.

Bianka i Filip Chajzer pobrali się we wrześniu 2026 roku. Od tamtej pory zainteresowanie młodą żoną dziennikarza tylko rośnie. Para prowadzi wspólny podcast, a wycięte z niego fragmenty rozmów żyją w sieci własnym życiem i doczekały się licznych przeróbek.
Bianka szybko odnalazła się w świecie mediów i modowych współprac. W październiku pisaliśmy, że zaczęła już zarabiać na popularności. Kilka dni temu Filip pochwalił się statystykami jej profilu. Konto obserwuje dziś ponad 80 tysięcy osób.
Ta popularność ma jednak drugą stronę. Pod adresem pary nie brakuje krytyki. Ostatnio internauci wzięli na celownik ich nowy pomysł na zarabianie, czyli płatne, personalizowane życzenia wideo nagrywane przez oboje małżonków.
Ceny nagrań rosły w ekspresowym tempie. Standardowa wersja kosztowała najpierw 150 zł, potem 250 zł, a w końcu 300 zł. Wariant ekspresowy podrożał z 300 do 600 zł. O liczbie zamówień, jakie spłynęły w jeden dzień, opowiadał sam Filip.
Tym bardziej ciepłe słowa od kobiety, której wcześniej nie znała, zrobiły na Biance tak duże wrażenie. Sama to przyznała.
źródło zdjęć: Akpa