Polskie myśliwce poderwano nad wschodnią granicą w nocy z poniedziałku na wtorek. Rosja uderzyła wtedy w Kijów pociskami balistycznymi i dronami. Mieszkańcy Lubelszczyzny i Podkarpacia dwukrotnie dostali alerty Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Lotnisko w Lublinie stanęło na kilka godzin.
Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych uruchomiło procedury osłonowe jeszcze przed świtem. W powietrze wzbiły się dyżurne myśliwce, a naziemna obrona przeciwlotnicza przeszła w stan gotowości. Było to działanie prewencyjne.
Wojsko wyjaśniło powód w krótkim komunikacie opublikowanym w nocy.
“W związku z aktywnością lotnictwa dalekiego zasięgu Federacji Rosyjskiej, wykonującego uderzenia na terytorium Ukrainy, rozpoczęło się operowanie lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej”
– przekazało Dowództwo Operacyjne RSZ.
Do działania weszły także jednostki naziemne.
“Naziemne systemy obrony powietrznej oraz rozpoznania radiolokacyjnego osiągnęły stan gotowości”
– podkreślono w tym samym komunikacie.
Wojsko zaznaczyło, że operacja miała charakter wyłącznie prewencyjny i służyła ochronie granicy oraz przestrzeni powietrznej kraju. Chodziło zwłaszcza o rejony przylegające do obszarów zagrożonych po ukraińskiej stronie granicy.
❗️ Uwaga. W związku z aktywnością lotnictwa dalekiego zasięgu Federacji Rosyjskiej, wykonującego uderzenia na terytorium Ukrainy, rozpoczęło się operowanie lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej.
Zgodnie z obowiązującymi procedurami Dowództwo Operacyjne RSZ… pic.twitter.com/49if0SmQBk
— Dowództwo Operacyjne RSZ (@DowOperSZ) September 8, 2026
Pierwszy komunikat poszedł w telefony tuż po godzinie 4:00.
“Trwa zmasowany rosyjski atak powietrzny na Ukrainę. Zachowaj czujność. Śledź komunikaty. Reaguj na syreny alarmowe”
– ostrzegło Rządowe Centrum Bezpieczeństwa.
Przed godziną 5:00 rozsyłanie przerwano, bo zagrożenie ustało.
“W trakcie trwającej wysyłki otrzymaliśmy informację, że zagrożenie ustało. Wysyłka została przerwana.”
– wyjaśniło centrum.
Część odbiorców dostała alert razem z jego odwołaniem, a część wyłącznie wiadomość o ustaniu zagrożenia. Po godzinie 6:30 przyszedł kolejny komunikat.
“Rosyjski atak powietrzny na terenie Ukrainy. Sytuacja jest monitorowana. W przestrzeni RP operuje polskie lotnictwo. Śledź komunikaty”
– podało RCB nad ranem.
O 6:50 nadeszło odwołanie.
“ZAKOŃCZYŁ SIĘ ATAK NA OBSZARZE UKRAINY. BRAK ZAGROŻENIA NA TERYTORIUM RP”
– brzmiał ostatni komunikat tej nocy.
Alerty objęły Lublin, Chełm, Zamość i Białą Podlaską oraz Rzeszów, Przemyśl, Krosno i Tarnobrzeg wraz z okolicznymi powiatami obu województw. Polska Agencja Żeglugi Powietrznej podała, że lotnisko w Lublinie czasowo wstrzymało operacje lotnicze. Ruch na lubelskim lotnisku wznowiono tuż przed godziną 8:00.
Syreny alarmowe nie są dla mieszkańców wschodniej Polski nowością, bo w lipcu opisywaliśmy ogólnopolskie ćwiczenia systemu alarmowania. Tym razem powód był zupełnie inny.
Skala nocnego uderzenia była duża.
Rosja zaatakowała ukraińską stolicę pociskami balistycznymi oraz dronami. Uszkodzone zostały budynki mieszkalne i uczelnia w rejonie hołosijiwskim. Mer stolicy Witalij Kliczko potwierdził, że miasto zaatakowano pociskami balistycznymi. Kijowska administracja wojskowa podała bilans nocnego ostrzału – dwie ofiary śmiertelne oraz siedmiu rannych.
Tej samej nocy ukraińskie drony uderzyły w rosyjski Saratów nad Wołgą, raniąc kilka osób. Jak odnotowuje Reuters, w regionie znajduje się duża rafineria koncernu Rosnieft oraz inne obiekty przemysłowe i wojskowe.
Przypomnijmy, że naloty nastąpiły po wygaśnięciu trzydniowego zawieszenia broni. Rozejm uzgodniono na czas wizyty amerykańskich negocjatorów Steve’a Witkoffa i Jareda Kushnera w Moskwie oraz Kijowie. Koniec rosyjskiego moratorium potwierdziła agencja TASS, a według przecieków rozmowy wysłanników nie przyniosły przełomu.
Polskie myśliwce operowały w przestrzeni powietrznej kraju aż do wczesnych godzin porannych. Potem alarm minął.