Anna Wendzikowska potwierdziła, że nie jest już z narzeczonym, z którym planowała ślub. Rozstanie Anny Wendzikowskiej nie jest świeżą sprawą. W rozmowie z tygodnikiem “Na Żywo” dziennikarka nie zdradziła szczegółów. Powiedziała za to, czego dziś nie szuka w związku.
Pod koniec 2025 roku u boku Wendzikowskiej pojawił się partner poznany przez aplikację randkową. Szybko zaczął się pokazywać w jej relacjach w mediach społecznościowych. Zdążył też poznać jej córki.
Na początku 2026 roku dziennikarka pochwaliła się pierścionkiem zaręczynowym, a w mediach pojawiły się pierwsze informacje o planach ślubnych.
W lutym Wendzikowska gościła w podcaście “Galaktyka Plotek”. Potwierdziła tam, że szykuje się do ceremonii.
“Nie wiem czy to będzie wielka i huczna impreza, ale jest taki plan. Wiesz, ja miałam już w życiu jedno wesele i ono było wielkie, i huczne.”
– mówiła wówczas gwiazda.
Uroczystość miała się odbyć z dala od Polski, w kameralnym gronie najbliższych. Wiosną dziennikarka odwiedziła salon projektanta Roberta Czerwika i mierzyła suknie z białego tiulu. Wszystko wyglądało na przesądzone.
Pierwsze sygnały kryzysu pojawiły się 7 września. Wendzikowska świętowała wtedy w stolicy 45. urodziny w towarzystwie przyjaciółek. Na opublikowanych zdjęciach na próżno było szukać narzeczonego.
Teraz w rozmowie z tygodnikiem “Na Żywo” potwierdziła, że znów jest sama. Szczegóły rozstania zostawiła dla siebie. Jak donosi Pudelek, do rozpadu związku doszło już w maju. O tym, czego dziś oczekuje, mówiła natomiast wprost.
“Kiedy człowiek jest już ugruntowany w sobie, to się przede wszystkim nie potrzebuje związku za wszelką cenę. Nie ma też tendencji do wchodzenia w byle jakie czy, nawiasem mówiąc, wystarczające relacje”
– wyznała.
Gwiazda została zapytana również o życiowe spełnienie i samotność.
“Przede wszystkim przedefiniowałam to, czym jest dla mnie szczęście. Kiedyś wydawało mi się, że szczęście to jakiś idealny stan, który osiągnę, kiedy wszystkie klocki w moim życiu będą na swoim miejscu. Dzisiaj wiem, że taki moment albo nie występuje, albo jest bardzo kruchy”
– przyznała.
Centrum jej świata pozostają dwie córki: 11-letnia Kornelia i trzy lata młodsza Antonina. Wendzikowska śmieje się, że zaczyna mówić jak przed laty jej rodzice. Po dzieciach najbardziej widać upływający czas.
“Staram się dbać o jakość tego czasu, który płynie. I doceniać to, co teraz”
– dodała.
Przypomnijmy, że w latach 2007-2010 mężem dziennikarki był Christopher Combe. W 2014 roku zaręczyła się z Patrykiem Ignaczakiem, ojcem Kornelii. Związek rozpadł się dwa lata po zaręczynach. Od 2017 roku spotykała się z Janem Bazylem, z którym ma Antoninę. Para rozstała się w 2020 roku.
W poniedziałek 19 października Wendzikowska opublikowała na Instagramie nagranie o zupełnie innej sprawie. Przyznała, że po siedmiu latach odstawiła leki na depresję, i opowiedziała, kiedy po nie sięgnęła.
“Sięgnęłam po nie w ekstremalnej sytuacji, kiedy mój partner zostawił mnie 3 tygodnie po porodzie, i wtedy nie wyobrażałam sobie, że mogłabym sobie poradzić bez nich. To była sytuacja zagrażająca życiu.”
– mówiła na nagraniu.
Dziś, jak przekonuje, czuje się na tyle spokojnie i bezpiecznie, że postanowiła poradzić sobie bez farmakologicznego wsparcia.
źródło zdjęć: @aniawendzikowska