W 12. sezonie “Hotelu Paradise” iskry leciały od samego początku, a jedną z najbardziej obiecujących par stanowili Weronika i Tobiasz. On zabiegał o jej względy, a gdy odpadła z programu, obiecał czekać. Jednak ostatnie wydarzenia w willi pokazują zupełnie inną rzeczywistość. Weronika nie wytrzymała i publicznie skomentowała zachowanie byłego partnera, ujawniając swoje rozczarowanie.
Od pierwszych dni programu Tobiasz intensywnie zabiegał o Weronikę, mimo że początkowo była niedostępna i przytłoczona reality show. Stopniowo otwierała się na jego uczucia, a ich relacja stała się jednym z głównych wątków sezonu. Uczestnicy zarzucali im kreowanie romansu na pokaz, ale Weronika podkreślała, że czuje się komfortowo tylko przy nim. To właśnie ta więź zatrzymała ją w programie, gdy rozważała odejście.
Sytuacja skomplikowała się, gdy Rajski Bóg postawił Weronikę i Magdę do pojedynku o przetrwanie. Weronika przegrała i opuściła willę, co wstrząsnęło Tobiaszem. Obiecał, że będzie na nią czekał, a początkowo wydawał się załamany. Po jej odejściu połączył się z Roksaną, ale traktował to jak przyjaźń. Wszystko zmieniło się po wejściu Marty, nowej uczestniczki, która od razu wpadła mu w oko.
Tobiasz szybko zaangażował się w relację z Martą, co wywołało burzę wśród pozostałych. Ich randki stały się tematem dyskusji, a Weronika, oglądając odcinki, poczuła się oszukana. W mediach społecznościowych podzieliła się swoimi przemyśleniami, krytykując sposób, w jaki Tobiasz radzi sobie ze zmianą uczuć. Bartek, inny uczestnik, nie szczędził ostrych słów pod adresem Tobiasza:
„Jest chorągiewą. Nie spodziewałem się, że będzie robił takie rzeczy, żeby ochronić swoją du** przed odpadnięciem z Hotelu […] Jeżeli na Rajskim stanie za Martą, to jest fałszywy. Werka zobaczy, jaką on jest parówą i co chciał osiągnąć.”
Weronika w długim poście wyjaśniła swoją perspektywę:
„Z mojej perspektywy wygląda to tak: Tobiasz faktycznie poczuł coś do Marty, ale gra pod siebie nieczysto, wykorzystując moje słabości jako argument do swojej zmienności w uczuciach i chęci bycia w centrum uwagi. Ja szczerze mówiłam od początku, jaka jestem, nie grałam absolutnie nikogo, choć miałam świadomość, że korzystniej wyszłabym w oczach widzów, udając wiecznie szczęśliwy promyczek słońca, wspaniale odnajdujący się w tym środowisku i biorę to i swoje odpały regularnie na klatę. Nie prosiłam o tak emocjonalne zaangażowanie z Jego strony, zaangażowanie w relacje ze mną to była JEGO decyzja, a patrząc na to, co się dzieje w odcinkach i jakie porównania (mnie z Martą) zostają użyte, to jest to próba przerzucenia odpowiedzialności za jego zmiany w myśleniu – na mnie. Podsumowując wolę być jednym z ostrzejszych ołówków w piórniku (choć w reality show to żaden sukces) i pokazywać się z prawdziwej strony, niż pod publikę i oklaski widzów grać i wykorzystywać sytuacje, czyjeś słabości, aby wytłumaczyć w tym swoje „dysonanse poznawcze”. I tak Tobiasz ma prawo zmienić zdanie, ale słabe jest to, w jaki sposób to robi.”
W innym komentarzu Weronika dodała:
„Nie jest też parówą (Tobiasz – przyp.pd.), jak został tam nazwany, ale po prostu tak się wczuł w jedną relację, później się wczuwa tak samo w drugą relację, że to przestaje być jakkolwiek wyjątkowe. Myślę, że żadna z nas chyba się nie czuje wyjątkowo, bo widać, że reakcja Tobiasza na jedną i na drugą jest tak samo przesadzona.”
Zachowanie Tobiasza podzieliło fanów “Hotelu Paradise“. Jedni bronią jego prawa do zmiany zdania, inni widzą w tym brak lojalności. Weronika, mimo rozczarowania, podkreśla swoją autentyczność i nie żałuje udziału w show. Sytuacja pokazuje, jak szybko w reality TV relacje mogą się zmieniać, zostawiając po sobie emocjonalny chaos.
Źródło zdjęć: Instagram