Zdjęcia jedzenia w restauracji są bezpieczne dopóty, dopóki zostają w telefonie. Publikacja w sieci to już rozpowszechnianie, a wtedy znaczenie mają wygląd dania i to, kto jeszcze trafił w kadr. Sam smak potrawy nie podlega prawu autorskiemu. Jej forma bywa chroniona.
Restauracja jest lokalem prywatnym. Restaurator ustala w niej zasady i wolno mu fotografowanie ograniczyć albo zakazać go całkowicie. Może też pójść na pół kroku: zgodzić się na telefon, a zabronić statywu i lampy błyskowej, żeby nie rozpraszać innych gości.
Gość, który mimo zakazu nie odkłada telefonu, usłyszy prośbę o opuszczenie sali. Wtedy lepiej wyjść. Kto wbrew żądaniu osoby uprawnionej nie opuszcza cudzego lokalu, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Tak stanowi artykuł 193 Kodeksu karnego, a ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego.
Prawo autorskie chroni każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci. Ochroną objęty jest wyłącznie sposób wyrażenia. Poza nią zostają odkrycia, idee, procedury, metody i zasady działania.
Smak przesądził Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w wyroku z 13 listopada 2018 roku, w sporze o holenderski ser Heksenkaas. Uznał, że smak jest zbyt subiektywny i zmienny, by mógł być utworem. Bez ochrony zostaje też lista składników i proporcje. Sama koncepcja dania również.
Inaczej wygląda sprawa formy podania. Gdy szef kuchni komponuje danie o wręcz rzeźbiarskim albo malarskim charakterze, jego strona wizualna może zostać uznana za utwór plastyczny. Ochronie podlega również literacki opis przepisu. Zdjęcie zrobione po to, by udokumentować pobyt w restauracji i podzielić się opinią, niczego takiego nie narusza.
Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego. Artykuł 23 ustawy o prawie autorskim zamyka ten krąg w rodzinie, powinowactwie i stosunkach towarzyskich. Publiczny profil w mediach społecznościowych wykracza poza takie grono, bo post może zobaczyć każdy.
Granica jest jeszcze jedna. Dozwolony użytek nie może naruszać normalnego korzystania z utworu ani godzić w słuszne interesy twórcy. Zdjęcia z restauracji nie posłużą więc do sprzedaży plakatów ani do materiałów konkurencyjnego lokalu. Korzystając z cudzego utworu, w miarę możliwości wskazuje się twórcę i źródło.
Rozpowszechnianie wizerunku wymaga zezwolenia osoby przedstawionej. Mówi o tym artykuł 81 tej samej ustawy. Zgoda na wspólne siedzenie przy stole w restauracji nie jest zgodą na publikację czyjejś twarzy w sieci. Dotyczy to także znajomych.
Zezwolenia nie potrzeba w trzech sytuacjach. Gdy osoba dostała umówioną zapłatę za pozowanie i niczego nie zastrzegła. Gdy jest powszechnie znana, a zdjęcie powstało w związku z pełnieniem przez nią funkcji publicznych. Oraz gdy stanowi jedynie szczegół całości, takiej jak zgromadzenie, krajobraz czy publiczna impreza.
Rachunek potrafi być wysoki. Magda Gessler opublikowała czarno-białe zdjęcie Mariusza Waltera, którego autorką jest fotografka Judyta Papp. Sąd Okręgowy w Katowicach w lipcu 2023 roku zasądził od restauratorki 6000 zł odszkodowania, 9700 zł zadośćuczynienia oraz ponad 1000 zł zwrotu kosztów procesu.
Twórca, którego prawa majątkowe naruszono, może żądać dwukrotności stosownego wynagrodzenia. Chodzi o kwotę, jaka należałaby się za zgodę na korzystanie z utworu. Zdjęcia krążące w sieci są chronione niemal zawsze. Wyjątkiem są te udostępnione na licencji Creative Commons, którą filtruje wyszukiwarka grafiki Google.
Stan na 14 września 2026 roku.
źródło zdjęć: Canva